Trenerskie mity !?

Opowieści wujka Kazia!

      Trenerem jestem od wrzesnia 1970. Co prawda, wcześniej prowadziłem
zespół piłkarzy z "budowlanki"  przy ul Krasickiego w Koszalinie. Robiłem to dla
wspaniałego pedagoga Pana Frąckiewicza – w tym czasie – Dyrektora tej szkoly.
Wywalczyliśmy tytuł mistrza województwa szkół budowlanych. Finał odbył się na
stadionie 650-lecia w Slupsku! Miła pamiatka i wspaniałe wspomnienia!


Foto wl  Moje pierwsze zwycięstwo – stadion 650-lecia w Słupsku !

     Później prowadzilem zespół młodych koszykarzy w Szkole Podstawowej Nr 11
przy ul Falata. Namówil mnie Jurek Olejniczak, a ułatwił Bolek Kozakowski  – nauczyciel
w-f w tej szkole. Bylo mi cieżko – bo ciągle myślałem i udzielałem sie społecznie
dla ukochanej pilki nożnej. Po roku "przekupil" mnie i wciągnął do " babskiej "
koszykówki Czarek Cieslak. Bardzo dobry trener , który wychowal chyba
najlepszą zawodniczkę w kraju po wojnie – Bożenę Sędzicka ( z domu Wołujewicz).
On też byl nauczycielem koszykówki dla Ewy Wojciechowskiej , Ani Solis , Danki
Pileckiej i wielu innych.


Foto wl: Często mu zdrowo zazdrościłem!

     Zacząłem od pracy z drugim zespolem koszykarek gdzie graly Ewa Olszewska,
Aleksandra Kraszewska i Bozena Sekrecka!                ,
     Pierwszy mecz, po kilku treningach graliśmy z "Ogniwem"- II w Szczecinie
i pamietny wynik: 81-18! Bylem załamany. Od pazdziernika 1973 roku zacząłem
selekcję do przyszlego zespołu wielokrotnych Mistrzyn Polski w kategoriach
młodzieżowych. Testowałem  z pomoca mojego pierwszego asystenta Janusza
Mroczkowskiego ok. 430 dziewczat z koszalińskich szkół. Na wiosnę 1974 zostalo
ich juz tylko 40. Prowadzilem lepsza grupę z pomocą Janusza, a drugi zespół byl pod
opieka bylego pilkarza Baltyku i mojego brata Mateusza (to on zamontowal na sali
przy ul Chopina dodatkowe 6 tablic – chyba są tam do dzisiaj).


Foto wl: Mateusz Curyl i Janusz Mroczkowski w Wałczu (1975 r)

     Oficjalnie zespół rozpoczął treningi 4 wrzesnia 1974. Jakim bylem trenerem?
Moja wiedza o sporcie to doswiadczenie lekkoatlety i pilkarza nożnego. Koszykówka
troche się od tego różnila. Myślę , że wlasciwie wykorzystalem doswiadczenie z tych
sportów. Moim nauczycielem w SP Nr 7 byl Leszek Wojciechowski – dla mnie najlepszy
trener od pilki noznej jaki pracowal w Koszalinie (KS Gwardia). Pozniej był on jednym
z zalożycieli AZS Koszalin (8/10/1968).


Foto wl: Klub , któremu zawdzięczam wszystko!

     Inny , równie dobry trener od "kopanej" Lubomir Kolarz – trenował mnie
w WKS "Plomien" Koszalin , gdzie szefował pan Smolik. Pan Kolarz później byl
wizytatorem w kuratorium i wieloletnim dzialaczem SZS ,który tak wiele pomogl
mi w mojej pracy!


foto wl: Pani Maria Grodecka – SZS K-lin.

     Szefem SZS byla niezapomniana  pani Maria Grodecka , u której bylem pracownikiem
w biurze ZO SZS w Koszalinie. To ona mobilizowała mnie i pomagała mi, w współpracy
z koszalińskimi szkołami. Zwalniala mnie na wyjazdy – na zgrupowania i mecze.     
Dyplom instruktora koszykówki zdobylem, gdy byłem już brązowym medalistą Mistrzostw
Polski Szkół Podstawowych (SP Nr 10 w 1977r. w Koszalinie).
     Trenerem II klasy zostałem w 1979 r ! Kilka tygodni później urodzila się moja
druga córka Agata, a po kolejnych 4 tygodniach – byliśmy złotymi medalistami Spartakiady
Młodzieży w Toruniu. Szefem WFS w Koszalinie był w tym czasie Marian Kandziak.


Foto wl: Po 5 latach pracy zapowiedziane (wymarzone) – ZłOTO !

     Ciagle bez odpowiedzi na pytanie: jakim bylem trenerem. Bylem pasjonatem
basketu. Pomogli mi w tym Marek GRENDA (Poznan) i Mieciu SZYDLOWICZ (Szprotawa)
Gralismy razem kilkadziesiat meczów i turniejów. Wiele godzin nocnych rozmów ,
jakze owocnych dla mnie. To byli ludzie cudowni. Jak oni potrafili rozmawiac o koszykowce?
Rozkladąc ją na czynniki pierwsze, podawali mi ją, jak malemu dziecku na dloni
– prostą i zrozumialą.

 


Foto wl: Skromni trenerzy nie pchali sie do zdjec! Olimpia – zespol Marka Grendy !

     Moja przygoda z koszykówka jako zawodnika byla krótka i uboga. Kilka minut gry
w meczach juniorów Baltyku pod okiem najlepszego "srodkowego"  -pana Jana
Jankowskiego. To od niego nauczylem sie  stwarzania atmosfery spokoju przed
waznymi zawodami. Raz gdy jechalismy pociagiem na mecz do Gryfa Slupsk dał
mi 20 zl i poprosił, abym dał je maszyniscie lokomotywy za nie uzywanie
gwizdu w czasie jazdy – bo Julek jedzie dzisiaj pierwszy raz pociagiem i może się
wystraszyc! Opowiadalismy o tym później przez wiele nastepnych lat.
     Andrzej Fusek – kolejny fanatyk basketu , gdy pracowal w Brzegu stosowal metode:
tylko twardziele zostają w zespole! Treningi byly cieżkie i wiele dziewczat tego nie
wytrzymywało. Zostawały najsilniesze. Starałem się ostrożnie go nasladowac!

  Kiedyś szpec od obrony - dzisiaj Rektor!
Foto: Tadeusz Hucinski – perfekcja w technice i obrona!

     Tadek Hucinski (ten od ciastek w Limanowej) byl profesjonalistą , jezeli chodzi
o technikę. Ustawienie stop , rąk i każdy ruch był wymagany z dokladnoscia do 1 cm.
Dlugo mnie ( nie tylko) to śmieszyło. Dopiero po latach doszedlem do tego , że ma
rację. On to wiedział, może z wlasnego doswiadczenia , może z literatry  fachowej
(hm, amerykanskiej). Ja doszedlem do tego po kilku nastepnych latach (bezpowrotnie
straconychdla szkolenia). Bylem mądrzejszy – jezezli chodzi o obrone – uwierzylem
Tadkowi od pierwszej naszej rozmowy. I dobrze zrobilem. Wielu twierdzi(ło) , że to był mój
silny element koszykowki .    
     Andrzej Kuchar wykładowca AWF we Wroclawiu wpoił mi umiętność doboru "takt
yki"
do skladu osobowego. Podczas moich "nauk" na Studium Trenerskim na Dolnym Slasku,
powtarzał nam do znudzenia: dobierz grę do zawodników, a nie usiłuj  ich zmuszać do
gry czegoś – czego grać nie moga.
     Od pana Henryka Langierowicza nauczylem sie "chytrosci" w prowadzeniu zespołu.
To bylo dla mnie najtrudniejsze i myślę , że do końca ,nigdy tego nie osiągnąłem.
Czesto podziwiałem zespol z Pabianic , gdzie trenerem byl pan Henryk. Podobne
cechy mial kolejny "wielki" zenskiej koszykowki pan Józef Zylinski z ŁKS-u Łódź.


foto: Pan Jozef Zylinski – ŁKS Łódź !

          Pan Rudelski z Gdańska to legenda. Juz pisałem o nim wczesniej. Staral sie
utrudnić grę przeciwnikowi, aby to on mial problemy z jego zespolem, a nie odwrotne.
Slynne przepompowywanie piłek, pastowanie parkietów i "dogrzewanie" hal to tylko
niektore "numery" Pana Rudelskiego. O słynnynnej wypowiedzi kolejarza już pisałem
wcześniej. Znał on  koszykówke na wylot!
     Wilkasy – to baza zespolow AZS-owskich. Spędzilem tam raz wakacje z nastepnym
"wielkim" – trenerem slynnych "czarodziejów z Bielan"  – Zygmuntem Olesiewiczem
(AZS AWF W-wa)!
     To on skarcił mnie na poczatku mojej "kariery" podczas ME kadetek w Szczecinie
w 1976 r. Sprowadził mnie na ziemię i pokazał mi, gdzie powinienem iść. Dokonał on
wiele poprawek w mojej koszykarskiej edukacji. Od niego przejąłem tzw "małe gry" jako
podstawę koszykówki. Mówili o tym wszyscy , ale on to "czuł" najlepiej.Mówiąc o tym
zawsze byl podeksytowany. Czułem , że jest to coś bardzo ważnego.


Foto: Wisla Krakow i kadra Polskich koszykarek 
        – to praca pana Ludwika Mietty!

     Teraz IKONA – Ludwik Maria Miętta! To jego i zespół Wisly Kraków kobiet
(chyba 17 razy mistrz Polski) śledzilem przez kilka lat . Gdy poznałem troche lepiej
basket – odważylem sie pierwszy raz na rozmowe o koszykówce z panem Ludwikiem.
Nogi z waty . Dobierałem słowa , aby się nie zblaźnić z wiedzy o baskecie. Okazalo się ,
że  tylko z dystansu byl tak niedostepny. Ale mimo wszystko , jego precyzyjna wiedza
mnie paraliżowala. Wiele wody upłynelo w Wiśle i Dzierżęcince (Koszalin) – zaczym te
lody przełamałem.
     Wiec jakim byłem trenerem? Pytanie ciagle bez odpowiedzi! Czesto słyszy sie opowieści
o trenerach i ich cudach. To nie oni tworza te mity. Robia to Ci , którzy nigdy jako  prawdziwi
trenerzy nie pracowali. Są ciagle z boku i próbuja niepotrzebnie zwracać na siebie uwage.
     Sam trener nie zrobi nic – bez pomocy dzialaczy – przyklady? Proszę! Co ja bym zrobił
bez Witka Krochmala (dzisiaj pracownik biura AZS). Co by zrobil Bronek Wisniewski
(AZS Poznan- kobiety) bez Józka Martyly? Co by począł slynny Ziuna (J Zylinski) bez
Jana Malesy? Co Spójnia Gdańsk znaczyła bez Mietka Krawczyka? W kadrze żenskiej taka
funkcje pelnił przez kilkanascie lat Leszek Pujdak  (dzisiaj koszalinianin).
     Takich bezimiennych działaczy są setki.  Sa jeszcze masażyści np Stasiu Picheta
z AZS-u Katowice i kadry Polski. Pracujac w AZS-sie Koszalin (lata 80-te), mialem problem
z kontuzją Agaty Janickiej (dzisiaj wiceprezes KSKK!)! Zadzwonilem do Staszka
– do Katowic. Nazajutrz byl już w Koszalinie .Postawil diagnoze (słuszną) , opatrzył
Agate i wrócil do Katowic . Agata zagrala kolejny, wygrany mecz przez SZS AZS K-lin .
Stasiu nie chcial nawet zwrotu za przejazd. Czy mnie by bylo na to stac? Niewiem!
     Mity są piekne , dodają sportowi kolorytu. Ale nie zawsze są prawdziwe. Kilkanaście lat
temu AZS Koszalin wygral wazny mecz w ostatniej sekundzie! Bylem na tym spotkaniu.
Czas Jurka Olejniczaka (popularnego Oleja) – zostaje 2 sek. – i mówi do zespołu: musicie
to wygrac! Wszyscy coś próbuja podpowiedzieć a czas sie kończy. Sędzia daje piłkę Rysiowi
Razikowi. Zaczyna odliczac "swoje" 5 sek. Rysiek troche panikuje i rzuca pilkę na kosz przeciwnika
sporym lobbem! Przerażenie! Nie wiadomo skąd pojawia sie w powietrzu , niczym pilot
szybowca pupil koszalinskiej publicznosci -Leszek Dolinski . Zgarnia tą pilkę z pół metra nad
obręczą i atomowy wsad! Na sali szał! Cos niesamowitego!
     Nazajutrz wszyscy nieco zmęczeni  i ospali  po "nocnych" rozmowach o tym spotkaniu
dowiadujemy sie , że tą wspanialą "taktykę" wymyślil cudowny Jurek , ktoóy to również
dyskretnie potwierdzał. Po latach w rozmowie z Ryskiem dowiedzieliśmy sie prozaicznej
prawdy –  był to czysty przypadek. Czy sport nie jest piekny? (Jurek Olejniczak – twórca
sukcesów męskiej koszykowki w Koszalinie, pracowal rownież w Śląsku Wroclaw
i Bobrach Bytom. Taka koszalinska "ikona" basketu. Mistrz od "bajerowania" dzialaczy.
Dlugo pracowali razem z drugim Jurkiem  – niezyjacym juz trenerem Rudzinem!


Foto wl: Jedyna pamiatka po wspanialym koledze Jurku Rudzinie
           – pracowal ciagle dla J Olejniczaka ! Chyba niedoceniany !

     Legendy są piękne. A tu trening lub mecz i czoło w czoło stajemy ze swoimi wojownikami.
Jak beda pracowac , co dzisiaj zagraja? Prosze mi wierzyć – czesto jest to loteria! Wygrywamy
mecz – wykonujemy zmiane graczy , prosimy o dokladność w grze , planujemy jakąś
zagrywke dwojkową. Trafiamy – jestesmy na ustach wszystkich! Zrobimy to dwa razy
pod rząd – tworzą sie legendy! I nawet 4 kolejne porażki tego nie zmienią. Jakie to piekne!
     Dzisiaj moja trenerska droga dobiega swego końca. Pozostało mi jeszcze dwa lata
kontraktu w VBW GTK Gdynia. Jakie one będą – zobaczymy.

  Zachody słońca też są piękne!
  foto wł: Jeszcz trochę i słońce się schowa (w wodach Bałtyku)!

     Jakim bylem trenerem? Teraz łatwiej Wam bedzie odpowiedziec. W sporcie tak jak w życiu
trzeba mieć też trochę szczęścia. Ja je mniałem. Myślę , że to jest ta szczera , szara prawda
o naszej pracy , o naszych sukcesach i niepowodzeniach. Ja mam zasadę: zawsze wygrywa zespół!
Przegywa ten szary, mały trener  – to znaczy – ja

Jezeli potrafimy zrozumiec, że to MY przegraliśmy
– wygramy coś w przyszłości !

Jezeli winni są zawsze inni – będzie nam ciężko !

                                          Wybór należy do nas!

Gorzów groźniejszy od Wisły!

W finale jest już  2 : 0 dla LOTOSU PKO BP Gdynia!

     W Gdyni piękna słoneczna pogoda (choć trochę chłodno). W hali widowiskowo-sportowej
"Gdynia" gorące pojedynki dwóch najlepszych zespołów polskiej ekstraklasy! Na trybunach
każdorazowo ok 4000 sympatyków żeńskiej koszykowki. Wspaniała oprawa zawodów i dwa
dramatyczne mecze. Czego więcej można wymagać, dla zaspokojenia wymagań kibiców
basketu w Polsce?

  Święto w Gdyni!
  foto wł: LOTOS na drodze po 10-ty (?) tytuł Mistrza Polski?

     Jest 2 : 0 dla Gdyni i kolejne spotkania w Gorzowie Wielkopolskim. Dzisiaj młode
koszykarki z Pomorza gładko pokonały dobry zespół Ziemi Lubuskiej w Szprotawie
(półfinał OOM).
     Ponad dwa miesiące temu juniorki starsze VBW GTK Gdynia wywalczyły tytuł
najlepszej drużyny w kraju, pokonują w finale AZS PWSZ Gorzów. Teraz kolej na
LOTOS PKO BP Gdynia. Tylko, że zespół z Gorzowa – to dobra i solidna ekipa.
W czwartek 23 kwietnia to bedzie zupełnie inna "bajka"!
     W sobotę 18-ego kwietnia rozpoczynają się turnieje ćwiećfinałowe MP juniorek.
Zespół VBW GTK gra na swojej hali (ul. Olimpijska). Szczególy za kilka dni.

  Spotkanie po (?) latach!
  foto wł: Komentator telewizyjny i trener Miroslaw Noculak!

      Jadąc na turniej do Szprotawy marzyłem o spotkaniu tam R. Kabzy
i M Szydlowicza. Dzisiaj na hali w Gdyni spotkałem kolejnego przyjaciela
z lat młodości – Mirka Noculaka.
     Pod koniec lat siedemdziesiątych Mirek był trenerem zespołów dziewcząt
w Warszawie. Spotykaliśmy się wielokrotnie – do końca lat osiemdziesiątych.
Później był on trenerem wielu zespołów, a obecnie komentuje spotkania męskiej ekstraklasy.Powodzenia kolego!

Niech zwycięża koszykówka!

Szprotawa i jej koszykarska historia!

Mieczysław Szydłowicz i Ryszard Kabza!

     Koniec lat pięćdziesiątych. Młody trener piłki nożnej i koszykówki Miczyslaw Szydłowicz
rozpoczyna pracę w Szprotawie. Trenuje młodych piłkarzy , a później zaczyna treningi
z koszykarkami. Do pracy wciąga Tadeusza Aleksandrowicza i Ryszarda Kabzę. Aleksandrowicz
po krótkim stażu u Mietka opuszcza Szprotawę i wyjeżdża do Olsztyna . Tam jest asystentem
trenera Grzegorzewskiego.Po kilku latach "ląduje" w Zielonej Górze.

  Agata i jej trener - M Szydlowicz!
  foto wl: Agata Bartosz (Sakson) i historia basketu Szprotawy – Mieczyslaw Szydłowicz!

     Mietek z Ryśkiem szkolą dziewczyny nad rzeką Bobr. Wychowują 15 reprezentantek kraju .
To dużo więcej niż AZS KOSZALIN. Irena Linka, Krysia Bogdańska , Grażyna Jaworska (Seweryn)
Gosia Badocha, Monika Gonciarz (Ciecierska),Agata Sakson  (Bartosz) Anna Marczewska –  to
tylko kilka z nich!

  Starsi Panowie trzej!
  foto wł: Spotkanie po 25 latach! Ryszard Kabza, Mieczyslaw Szydłowicz i autor bloga!

     Mietek Szydlowicz od kilku od kilku lat jest na emereyturze. Halę sportową w Szpotawie
odwiedza od czasu do czasu. Rysiek Kabza mógł być na emeryturze od 10 lat. Wybrał pracę
z młodzieżą. Pracuje w szkole i pomaga młodym trenerom w klubie.
     W piątek w Szprotawie rozpoczął się półfinałowy turniej Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży
w koszykowce dziewcząt. W pierszym meczu Wielkopolska łatwo wygrala z Pomorzem.
W drugim spotkaniu Lubuskie, po bardzo dobrym meczu pokonała Zachodniopomorskie.

  uśmiech Luby po meczu z Zachodniopomorskim!
  foto wł: Luba Szwecowa i Zbigniew Stępniak na półfinale w Szprotawie!
 
     Awans do finałów OOM wywalczyły zespoły woj. wielkopolskiego i pomorskiego. Wielkopolskie
wygrało 3 spotkania , a Pomorskie dwa – z zachodniopomorskim i Lubuskim. Gratulacje za awans!
Turniej finałowy OOM odbędzie się w Starachowicach w dniach 29.04 – 3.05.09.
     Podczas  uroczystego otwarcia turnieju wręczono medale i odznaczenia zasłużonym trenerom
i działaczom miejscowego klubu. Był wśród nich Rysiu Kabza (40 lat w zawodzie trenera, o rok
więcej niż ja)

  To tu spotkali się w 1000 roku B Chrobry z ottonem III !
  foto wł: Rynek w Szprotawie!

     W 1000 roku w osadzie Iława spotkali się Bolesław Chrobry z Cesarzem Ottonem III.
Ponad 200 lat później w widłach dwóch rzek Bobru i Szprotawy powstało miasto , które
wchłonęło Iławę. I tak wiek po wieku, w latach pięćdziesiątych poprzedniego stulecia mlody
trener Mieczyslaw Szydlowicz utworzył najsilniejszy ośrodek w Polsce szkolący koszykarki!

Zyczę Szprotawie powrotu do lat świetności!

 

La vie est belle – życie jest piękne!

Nie ma czasu na nudę!

     Wczoraj czarna środa, dzisiaj zupelnie inny dzień. Sport wnosi do naszego życia
dużo radości, nerwów i emocji. Nie ma czasu na nudę. Wczoraj porażka w Kolbudach,
dzisiaj piękne zwyciestwo z tym samym rywalem, w innej kategorii wiekowej. I jeszcze
wspaniałe slońce!
     Wieczorem ogladałem trening zespołu LOTOS PKO BP Gdynia. To prawdziwa przyjemność!
Kiedyś musiałem szukać takich możliwosci w Gdańsku lub w Poznaniu (ponad 25 lat temu)!
Dziwię się, że trenerzy z Trójmiasta nie pragną oglądać najlepszych zawodniczek w kraju
i Europy. 
     Trening Tamiki Catchings i jej kolezanek to prawdziwa frajda! Wrażenia większe niż,
często podczas meczu. Doskonala technika, cudowne akcje ofensywne i skuteczne obrony!
Do tego dochodzi organizacja treningu, dobrze zaplanowana rozgrzewka i drakońska
dyscyplina zajęć. Tu nikt nie udaje , że broni czy atakuje! W każdym ćwiczeniu totalne
zaangażowanie  dziewczyn!
     Często tego wszystkiego brakuje naszej młodzieży. Warto czasami zaglądnąć na trening
czolowej drużyny Europy! Może to nas pobudzić do szukania "czegoś" nowego w naszej pracy!

Szukajmy drogi do doskonałości!


 

I po świętach – teraz koszykówka!

Rozpoczęły kadetki!

     W województwie pomorskim kadetki rozgrywają swój finał. Dzisiaj rano VBW GTK Gdynia
pokonał ponad 60-pkt Korsarza Gdańsk. W drugim półfinale Bryza Kolbudy po nerwowym
początku, pewnie wygrała z Blizą Władysławowo. 

  Mój kolega i ostatni pracodawca we Francji!
  foto wl: Gerard Pringuet  EAC Evreux (Francja) – przyjechał na finał
                  Lotos PKO BP – AZS Gorzów , a ogląda nasze kadetki w Kolbudach!

     Wieczorem odbyły się mecze finałowe. Spotkanie o I miejsce pomiędzy Kolbudami i Gdynią 
wyrownane było tylko przez 14 min. Później istniała juz tylko drużyna z Kolbud! W meczu
o 3 miejsce Korsarz Gdańsk pewnie pokonał zespół z Wladyslawowa.   
     Nie odbedą sie pierwsze mecze finałów play – off PLKK, pomiedzy LOTOSEM PKO BP Gdynia
i AZS PWSZ Gorzów Wlkp. Przeniesiono je na najblizszą  sobotę i niedzielę.

Przypadki omijają sport!

Wisła, Warta i Dzierżęcinka!

Rzeką do basketu!

     "Płynie Wisła płynie" i poplynęła. Stanowcze i twarde 3-0 nie pozwoliło królowej
polskich rzek na najmniejszy wybryk natury. Morze Bałtyckie, a doładniej Zatoka
Gdańska tym razem była bezlitosna. Przez ostatnie dwa lata zatoka płakała. Brakowało
zawsze kilku sekund na zawrócenie krakowskiej nawałnicy. W Gdyni rósł gniew!
     Warta jest rzeką mniejszą , ale równie groźną. Ostre skręty, gwaltowne nurty mogą być
trudne dla niejednego śmiałka. "Strefa" dzialania Warty (Gorzów) jest dość odległa od Baltyku.
Konfrontacja tych dwóch środowisk powinna być ciekawa.  Co ich łączy?
     Odpowiedź jest prosta – ODRA! Głowni sternicy tych wód pochodzą z nad Odry! To będzie
"wrocławski" pojedynek. Pod koniec stycznia w konfrontacji "Rzeczek" (inaczej MPJS) lepsi
byli Pomorzanie. Jak bedzie w konfrontacji dorosłych? Pierwsze odpowiedzi po świętach!

  Młode pokazały "jak zwyciężać" mamy!
  foto wł: Drugi raz finał LOTOS PKO BP Gdynia – AZS PWSZ Gorzow!

     Jest taka rzeczka , która nazywa się Dzierżęcinka. Oczywiscie płynie przez Koszalin.
Tam też kobiety starają się stworzyć klimat , ktory pozwoli im w rywalizacji z tymi Wielkimi.
Aby to osiągąć potrzeba tam wielu stumyków. Dopiero one pozwolą po kilku latach wypłynąć
na "szerokie wody". Tak dzieje się nad Brdą (Bydgoszcz),nad Kanałem Elblądzkim (Elbląg),
nad Łyną (Olsztyn)i nad Odrą w Szczecinie. To tylko te najblizsze wody!

Uwielbiam rzeki – nie lubię powodzi!

Tytuł 10

>Jak utrzymać prowadzenie w koncówce spotkania? To pytanie niejednokrotnie
pojawia się na ustach kibiców, trenerów a przede wszystkim zawodniczek.
I rzeczywiście nie ma złotego środka jak zagrać w ostatnich sekundach meczu.
Są jednak pewne kanony, które są w stanie uchronić przed porażką w zawodach,
w których zwycięstwo wydaje się być niezagrożone.

Ile ważnych spotkań przegrały zespoły, które prowadziły róznicą kilku punktów
w ostatnich sekundach? Przykładów daleko nie trzeba szukać. Wystarczy cofnąć
się pamięcią do ubiegłorocznych finałów i zwycięskiego siódmego spotkania Wisły
Can-Pack Kraków w Gdyni. Dlatego warto jest dokładnie przeanalizować jakie kanony
rozgrywania koncówek są obecnie najczęściej stosowane w Europie, które z nich
pozwalaja na "dowiezienie" zwycięstwa w wyrównanych spotkaniach.
    
Pierwsze z najciekawszych rozwiązań dotyczy sytuacji, w której drużyna tracąca
do przeciwnika trzy punkty znajduje się w posiadaniu piłki a do konca spotkania
pozostaje mniej niż 24 sekundy. Często zdarza się, że zawodniczki nie realizują
założeń  taktycznych bądź nie są one nakreślone przez trenerów i zespół, który
w tym momencie wygrywa i pozwalają przeciwnikowi na oddanie rzutu trzypunktowego.
Dużo lepszym rozwiązaniem jest przerywanie akcji faulem i doprowadzenie
do wykonywania rzutów wolnych przez drużynę odrabiającą straty. Mamy wówczas
gwarancję, że przy stuprocentowej skuteczności obu zespołów utrzymamy przewagę
punktową nad przeciwnikiem. Oczywiście rzuty wolne zdarza się przestrzelić ale
z reguły trener zespołu będącego na prowadzeniu ustala zagrywkę w taki sposób,
by w posiadaniu piłki po wprowadzeniu jej do gry znalazł się najskuteczniejszy zawodnik.
    
Druga z sytuacji dotyczy prowadzenia róznicą czterech punktów gdy do końca
zostaje mniej niż 10 sekund. Niejednokrotnie sytuacja taka zdarzyła się w meczach
o najwyzszą stawkę i bład taktyczny doprowadzał do odwrócenia losów spotkania
w wydawałoby się rozstrzygniętym meczu. Czego nie należy zrobić? Z pewnością
nie wolno prowadząc czterema punktami przerwać przeciwnikowi akcji faulem.
     Dlaczego? Wiadome jest, że przy pierwszym celnym rzucie wolnym drużyna
przegrywająca w tym momencie trzema punktami nie zdecyduje się na drugi celny
rzut wolny. Wzmocni walkę o zebranie piłki na atakowanej tablicy licząc na wejście
w posiadanie piłki i oddanie skutecznego rzutu za 3 punkty doprowadzając
tym samym do remisu.
    
I ostatnia z sytuacji, która zainspirowała mnie do napisania tego felietonu.
Podczas jednego ze spotkań play-off w PLK w obecnym sezonie drużyna prowadząca
5 punktami na 3 sekundy przed koncem zdecydowała się na utrudnienie rywalom
oddania rzutu za trzy punkty. Co by mogło się wydarzyć gdyby sędziowie
odgwizdaliby przewinienie przy rzucie? Dwa celne rzutu wolne, trzeci przestrzelony,
zbiórka piłki w ataku i… dalszy scenariusz nie trudno przewidzieć.
    
Warto więc w koncówkach mieć oczy szeroko otwarte gdyż błąd taktyczny
może całkowicie odwrócic losy spotkania.<

Sportowe rozterki w ostatnich sekundach meczów !

     Gdyby wszystko bylo tak proste i sprowadzało się do  obrony przed lub za linią
3 pkt  – to sport bylby wyjątkowo nudny! Mozliwosci jest setki, a może więcej. Wiekszość
z nich jest poza decyzjami trenerow. Decydują o tym stawka  meczu, poziom naszego zespołu
i przeciwnika , sędziowie, hala sportowa, publiczność itd. Często te same decyzje trenerskie
przynoszą calkowicie odmienne skutki.
     W zawodzie trenera pracuję blisko 40 lat i widziałem najróżniejsze sytuacje. Kiedyś
Malgorzata Janowicz (później Kujawa) podczas meczu juniorek ze Spójnią Gdańsk
– przy 1 punktowj przewadze,
na 4 sekundy przed końcem meczu – wyrzucila piłkę pod sufit ,
hali sportowej KOSiR-u w Koszalinie. Gdy pilkę zlapała Hania Stankiewicz z Gdańska – był koniec
meczu! Każdy trener może podać dziesiątki takich przykladów. Najdziwniejszą sytuację widzialem
na meczu seniorów Martigues we Francji. Przy 1 pkt prowadzeniu i 8 sekundach przed
zakończeniem spotkania zawodnik polożył pilkę na parkiecie (w polu obrony) i pobiegl do
szybkiego ataku. Jego obronca podążyl za nim. Piłka toczyla się w kierunku lini bocznej  i zatrzymala
się na kilka cm przed białą kreską. Gdy jeden z przegrywających rywali dopadl do pilki  – syrena
oznajmiła koniec spotkania. Są to może skrajne przyklady,
ale każdorazowo działo się to po wziętym
przez trenera czasie.

  Aneta wykonala

  
     Kolejny  przyklad. Po celnych osobistych jest remis i pozostalo 5 sekund do zakończenia meczu.
Działo sie to wczoraj podczas meczu pierwszej ligi kobiet VBW Gdynia i Wisła II Kraków. Podanie
z za lini końcowej do Anety Bruzgul (VBW), przekozłowanie calego boiska , celny rzut z biegu
i faul przeciwnika zakończony celnym rzutem wolnym
w ostatniej sekundzie gry! Było wiele innych
możliwości dla obu zespołów w tych 5 sekundach. Po zakończonym meczu podbiegł do mnie jeden
z kibicow i zapytał czy "kręciliśmy" ten mecz? Był zachwycony tą końcowką!
     Kiedyś na początku lat osiemdziesiątych w meczu AZS Poznań (trenerem był B Wiśniewski,
a asystentem Romek Haber) z ŁKS Łódź (trener Józef Żyliński .kierownik zespolu J Malesa)
odbywajacym sie na hali przy ul. Młyńskiej w Poznaniu było podobnie. Jeden pkt dla ŁKS
i 3 sekundy do końca meczu. Po celnych "wolnych" zespołu AZS – pilkę z za lini końcowej
wyrzucała najlepsza w tym czasie polska koszykarka Bożena Sędzicka (z domu Wołujewicz
– koszalinianka).

  Wielka Bożena!
  foto wł: Bożena Sędzicka (Wołujewicz) – wychowanka Cezarego Cieślaka!

  Ileż to lat z gwizdkiem!
  foto wł: Pan Adam Krzemiński sędziowal mecz w Poznaniu
               z niezyjącym już Zygmuntem Kruszynskim!

     Podała prosto w ręce pani Gumowskiej z AZS –  no i oczywiście łatwy, celny rzut
i wygrana podopiecznych trenera
Wiśniewskiego. Bożena "rzuciła" się na sędziów
(zresztą też z Koszalina :Adam Krzemiński i Zygmunt Kruszyński) i tlumaczyla im, 
że podczas wyrzucania
piłki stala na lini końcowej, czego oni nie zauważyli. Właśnie
dzięki takim sytuacjom sport jest taki piękny!


Jeżeli ktoś zna podobne sytuacje proszę o komentarz!

Zmarnowane kilometry i wygrane sędziów!

Psucie I ligi ! A było tak dobrze !

                      Czy tylko ja byłem winny?
 Dla kogo ten piękny kartonik? Czy tylko dla GTK Gdynia?

     Czy ja też jestem odpowiedzialny za psucie dobrych rozgrywek PZKosz? W pewnym
sensie – tak. Ostatni mecz w Ostrowie Wlkp chwały polskiej koszykowce nie przyniósł.
Organizatorzy i goscie byli na hali sportowej 90 min przed meczem. Przemiłe przyjecie
zespolu gości i długie oczekiwanie na "kanarki" (piękne kolory sedziowskich bluz).
Panowie i wladcy przybyli na 15 min przed meczem. Jak zaczeli tak skończyli – czyli
fatalnie.
     Gospodarze byli zdecydowanie lepsi od pierwszych minut tego meczu. Po 7 godzinach
podróży gdynianki były wyjatkowo wolne i ospałe. Logiczne więc było pewne prowadzenie
koszykarek Ostrovi w I polowie spotkania. Na poczatek 3 kw.  lepsza gra koleżanek
Marty Urbaniak. Po kilku sekundach szok – boisko musi opuścić Klaudia Sosnowska.
Być może jej reakcja była troche gwaltowna, ale nie na tyle, aby pokazać jej drzwi wyjsciowe
z hali. Później to juz dramat I ligowej koszykówki.
     Panowie wladcy calkowicie opanowali plac gry. To oni rzadzili. nikt nie mial wątpliwości,
kto tu jest ważniejszy! "Kanarki" byly w żywiole! Słynna 3 kwarta to ciągle przewinienia "brutalnych"
gdynianek i "słodka" gra sympatycznych zawodniczek z Ostrowa (o -przewinień w tej kwarcie)!
     W ostatniej części gry prawdziwy skandal! Nasze kochane "kanarki" starają się wyrownać
ilość przewinień. Odgwizdują urojone faule przeciwniczek, rozdają nam prezenty w lewo i prawo.
Fatalna sygnalizacja powoduje każdorazowo salwy śmiechu wśród kibiców i "niestety" części
naszych( i nie tylko) zawodniczek. 
     Napewno nie jestem  Aniołem dla sędziów. Przewinienie techniczne otrzymalem za probę
uzyskania odpowiedzi, za co moja zawodniczka została ukarana "dachem". Później mnie opisano
(dla WGiD), że krytykowalem decyzje sędziowskie. Wielki Pan "Kanarek" (a może Kaczor) spytał
mnie , gdzie jest wyrzucona z boiska zawodniczka? Zacząłem jej szukać po hali. Wódz stwierdził,
że robie sobie z niego żarty. Więc zacząłem szukać Klaudi pod stolikiem sędziowskim, na suficie
i w kieszonce mojej koszuli. Przyznaję, ze trochę przesadzilem, ale Wladca zadal mi naprawdę
trudne pytanie.

  Mina "głupia" , ale była wielka radość!
  foto Krzysztof Ebertowski: Dwa bieguny sportowego szczęścia! Gdynia i Ostrów Wlkp!

     Wszyscy popelniamy błędy. Czynią to zawodniczki , trenerzy i często też sedziowie. W kazdym
meczu coś się dzieje.Ale to co wydarzylo się w Ostrowie przekroczyło wszelkie bariery przyzwoitości!
Szoda tylko, ze wspaniała publiczność nie zachwycała się meczem ( i zaslużonym zwycięstwem
swojego zespołu) – tylko spektaklem z wodzirejami (z gwizdkami), którzy pokazali , kto jest
najważniejszy na boisku! Oni ten spektakl wygrali! Szkoda,że nie dziewczyny!
     Na szczęście w innych meczach graly zawodniczki, a spięcia sedziowsko-trenerskie nie były
najwazniejsze na boisku! Mozemy się kłócić , dawać "techniki", ale to nie my gramy tu główne role!
Zawodnicy i zawodniczki chca pokazać to, czego uczą się latami na treningach!     

Wbrew pozorom – trenerzy i zawodniczki też się trochę
                        znają na "sędziowaniu"!

 

Po XX ME Kadetek!

Trenerskie twarze!

     Po 8 miesiącach od zakończenia ME w Katowicach więcej się mówi o kolejnych
mistrzostwach we Włoszech. Wystartują tam nasze dziewczyny pod okiem trenerów
Jaroslawa Pasiecznego i Arkadiusza Korka. Jak tam będzie, zobaczymy za 4 miesiace.

  Byli faworytami i wygrali!
  foto wł: Trener Kadetek Hiszpani – Jose I. Hernandez!

     Hiszpania byla faworytem i wygrała. Rok wczesniej przegrali z Francją. Tym razem
spotkali się w finale z naszym grupowym rywalem – Włochami (71 : 59). Queralt Casas
poderwała swoją reprezentację celnymi rzutami, przechwytami i zbiórkami! Zdobyły
zloty medal!

  Złoto było tak blisko ....!
  foto: Giovanni Lucchesi – trener zespołu Włoch!

     Trener G Lucchesi uwielbia szybki atak. Zbiórka, szybkie pierwsze podanie, nienaganna
technika! To było piękne! 

  Mloda ekipa!
  foto wl: Arnaud Guppillotte trener trójkolorowych (pierwszy z lewej)!

     Arnaud marzyl o złocie! Zespół Polski spotkal się z jego zespołem dwukrotnie i dwa
razy minimalnie przegraliśmy. W pólfinale przegrały niespodziewanie z bardzo dobrymi
Włoszkami. Finał  o "brąz" to już spacer w meczu ze Szwecją (wygrana 73:44)!

  Coraz lepsze Szwedki!
  foto wł: Trener kadetek Szwecji – Peter Johansson!

     Szwecja uczyniła w ostatnich latach olbrzymi postęp w koszykówce. W U-20 wywalczyły
awans do Dywizji A z pierwszego miejsca, pokonując zespół Iwony Jablońskiej. "Doszło"
sporo zwaodniczek czarnoskórych. Kolejna solidna ekipa!

  Ograły nas o 5 miejsce!
  foto wł: Etienne Louvrierer – szkoleniowiec Belgii!

     Belgia grala dobrze w cieniu "wielkich" drużyn. W końcówce okazalo się, że stać je było
na walkę o czołowe miejsca w Europie! Walor zespołu to bardzo dobra technika "użytkowa" 
i organizacja gry!

  Turcja - coraz lepsza w baskecie kobiet!
  foto wl: Sympatyczny trener Turcji – Firat Okul!
    
     Polska stoczyla ciężki bój z z Turcją, aby walczyć o 5 miejsce w ME. Cena sukcesu była
duża. Zabraklo nam sil , aby pokonać Belgię. Walecznośc poparta dobrym wyszkoleniem
technicznym i wspanialą sprawnością to atuty zespołu Turcji.

  Sąsiedzi z za miedzy!
  foto wł: Niemcy i ich trenerka – Alexandra Maerz!

     Podopieczne Alexandry Maerz skończyły Mistrzostwa na 13 miejscu. Za rok dalej grają
w najwyższej Dywizji!

  A teraz Jarek!
  foto wl: Jaroslaw Pasieczny trener kadry kadetek – 2009!

     Za kilka miesięcy kolejne ME. Trener Pasieczny wychował wiele dobrych zawodniczek
w Koronie Kraków. Teraz poprowadzi kadrę naszych kadetek .Życzymy mu powodzenia!

 
Kto wygra kolejne ME Kadetek? 

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij