Dziesięć minut dla FORDA! 21-18!

Ford może rywalizować z samochodami, a nie z walcem drogowym!

       Wyjazd z Koszalina 12.30 , obiad w Chojnicach 1.5 godz. poźniej. O 16.45
byliśmy na hali Chemika w Bydgoszczy. Poczatek meczu rewelacyjny! 21-18 dla
KSKK. Później było juz tylko gorzej. Grający dziewięcioma zawodniczkami KADUS
osiągnął  dużą przewage (do przerwy było już 45-30). W drugiej połowie meczu
KSKK grało całą dwunastką. Ostatnie 6 min. to walka koszalińskiej mlodzieży
z wysokimi zawodniczkami z Bydgoszczy.  Porażka boli , lecz tym razem coś
zyskaliśmy. Powinno to procentować w końcówce sezonu.

KADUS Bydgoszcz  –  KSKK Koszalin  89-46 (18-21;27-9;22-8;22-8)

Punkty dla nas zdobyły:

A  Sroczyńska      2  (3 f sprow, 2 przech)
K  Klimowska       0  (21 min gry)
M  Dobrowolska 15  (4 zb , 2 as , 2 straty)
M  Kulkowska      2   (3 przech , 3 straty)
M  Sobolewska    3  (6 asyst)
N  Skoczyk           0  (2 f sprow , 2 straty)
M  Myśków         12  (14 zbiórek)
U  Sońta              7  (2 zb , 3 f sprow ,7 strat)
G  Galińska          0  (3 min gry)
L  Staciwa           0  10 min gry)
S  Żbikowska      3  (2 f sprow, 2 przech , 2 straty)
A  Sobajtis          2  (3 min gry)

   Na stronie  internetowej KADUSA:  http://www.basket25.pl/
  "Po ciężkiej walce kolejne zwycięstwo zespołu Kadusa."

A teraz "Orlęta" Aleksandrów Kujawski sobota g.15.00!

Proza sportowego życia!

Trudno przewidzieć wszystko!

       36 lat trenerskiej pracy to wieczność. Są góry i doły, sukcesy i porażki,
doświadczenia i wątpliwości. W tym wszystkim trzeba się jakoś utrzymać.
Suma decyzji pozytywnych powinna przewyższać decyzje negatywne. Powinno
być więcej wygranych niż porażek i więcej radości niż smutku. Latwo się to
napisało. Życie nam tego nie ułatwia.
       W roku 1990 otrzymalem propozycję pracy w Ślęzie Wrocław. Był to aktualny
vice-mistrz Polski. Wyjechalem do Francji. Do dzisiaj nie wiem czy było to dobre
pociągnięcie. Przez 17 lat pracy w tym kraju prowadzilem w soboty zespoły seniorskie
i przez 15 lat w niedzielę zespoły młodzieżowe. Prosze sobie wyobrazić sytuację,
że w sobote o 20.00-tej prowadzilem mecz w Bordeaux a w niedzielę o godz. 15.30
juniorki w St Etienne. Mieszkalem w tym czasie w Dijon.
       Zaplaciłem za to słoną cenę. Zamiast na halę sportową pojechalem do szpitala
w St Chamond. Kilka lat później powtórzyło sie to w trochę mniejszej skali. Jest to
normalne w pracy trenera – wiedząc w jakim stresie wykonuje się ten zawód. Są tacy,
którym się wydaje , że ich to nie dotyczy.Nic bardziej mylącego.
       Nie dawno ktoś mnie zapytał czy trener , który pokazuje swoje zdenerwowanie
może podejmować słuszne decyzje dla swojego zespołu? Ja postawię to inaczej: czy
trener , który prawie śpi na ławce więcej pomaga swoim podopiecznym? Są to trudne
pytania. Każdy szkoleniowiec stara się prowadzić swój zespół zgodnie ze swoją naturą.
Dostosowuje do tego wszystkie elementy trenerskiej pracy.

  Początki są zawsze trudne!
  foto wł: Ksiądz Wikary śpiewa , chłopiec zaczyna istnieć w baskecie.

       Teraz KSKK! Jeżeli  decyzja o reaktywacji koszykówki kobiet  nastapiłaby dwa lata
wcześniej – dzisiaj jej pozycja byłaby zdecydowanie lepsza. Ale lepiej późno, niż wcale!
Mimo wszystko dziewczyny czynią stałe postępy. Gramy również lepiej jako zespół.
Pokazaliśmy, że potrafimy wzmocnić zespół. Działamy w sytuacji finansowej, więcej niż
trudnej. wszystko jest dla nas nowe. Do dnia dzisiejszego nie popelniliśmy większej "gafy"
       Jak będzie jutro? Powinno być dużo lepiej. I zrobimy wszystko , aby tak się stało.

  Ta sama drużyna ,a jednak inna!
  foto Robert H: Kinga już przed meczem patrzyła dziwnie na swoją lewą nogę! Dzisiaj stało sie najgorsze!

Trzeba tylko przeżyć Kadusa Bydgoszcz, którego nazwaliśmy żartobliwie "walcem drogowym"

Takie jest właśnie sportowe życie!

KSKK – Krok po kroku !

Początki są zawsze trudne!

 28/12/07 - było nas dużo ...!?
 foto wł: Pierwsze zdjęcie KSKK

       W tym dniu nie myślałem , że to będzie zajęcie mojego życia. Chcialem tylko
pomóc. Przyjechalem na wakacje i zostalem. Na jak dlugo – nie wiem! Chyba za
bardzo się zaangażowałem. Wciągnęła mnie pasja do koszykowki.

 Pierwsze zebranie!
 foto wł: Pierwsze zebranie "silnej" grupy!

       Na tym spotkaniu bylem pewny ,że będzie bardziej niż trudno. Rozmowy
były ciężkie. Po powrocie do Evreux musialem coś postanowić. Zacząlem się
zastanawiać co robić dalej. Utrzymaliśmy EAC  w II lidze. Spakowalem torbę
i udaliśmy się na krótki pobyt do Koszalina. Na początek trafiłem na BEMO MOTORS!
I to ta chwila zadecydowala ,że dzisiaj Koszalin ma I ligę w koszykowce kobiet.

  Tu zaczynamy wyglądać jak zespół koszykowki!
  foto MM: To one reprezentują Koszalin w I lidze!

       A dalej to już śnieżna kula, która zaczęła się toczyć coraz szybciej.
Biuro, sprzęt  meczowy , piłki i 21 zawodniczek!

 Chciala wystartować , ale nie wyszło!
 foto wł: Wyjazd na zgrupowanie do Polanowa i "cementowanie" grupy!

       Trzy treningi dziennie . chodzenie tylem po schodach, to obrazek ze zgrupowania
w Polanowie. Widać było głód do sportu moich podopiecznych. Chyba mnie tym
definitywnie "kupiły". Później turniej w Bobolicach , mecze towarzyskie z drużynami
z Kobylnicy i Kołobrzegu.
 
 Wydarzenie - nasz pierwszy puchar!
 foto wł: Nasz pierwszy puchar za 3 m. (na 4 zespoly)

       Po kilku dniach wygladaliśmy już dużo lepiej w nowych strojach od "Stelmana"
Treningi w hali sportowej I LO cementowaly jeszcze bardziej naszą druzynę!

 Bemo Motors było pierwsze!
 foto wł: To już był zespół przygotowany do grania!

        Zgłosilismy nasz zespół do I ligi. Duzo formalności , pieniędzy i nadszedł
dzień historycznego debiutu dla KSKK.
 
 Balet w wykonaniu Kini!
 foto Robert H: Kinga zaczęła swój taniec, prawdziwy balet!

       Dwa mecze , dwie porażki i pustawy portfel klubowy. Znowu szczęście nam dopisało
(ktore ma na imię Helena) i zaczeliśmy rozmowy z koszalinskim BROKIEM, a finalem tych
rozmów było podpisanie umowy!Szczęscie chodzi parami i tak podpisaliśmy kolejną umowę
z firmą SANO!

Później był BROK!
foto RobertH: Pierwsze zwycięstwo z WKK Wejherowo!

       Agata z Renią dopięły "swego" i podpisaliśmy kolejną umowę – tym razem
z BWSH Koszalin! Środków coraz więcęj , ale i wydatki bardzo duże. Konto ciągle
napięte. Sponsorem meczu zostala koszalińska GAZOWNIA,znowu trochę lepiej.
Na kolejny mecz pojechała z nami "Mycha"- Magda Myśków z Bydgoszczy! Przegraliśmy
w Kobylnicy, ale widać , że coś się zmienia w naszym zespole.

 Szkoda tej porażki!
 foto RobertH: Przed przegranym meczem w Kobylnicy!

       Jak widać poniżej gramy bardzo walecznie. To nas zaczyna wyróżniać w tych rozgrywkach!
Doskonaly mecz z Kadusem przez 24 min. Później rozmowy z władzami miasta i możliwość
finansowego wsparcia ze strony Urzędu Miasta! Idzie na lepsze!

 Walka i wygrana!
 foto Robert H: Zaczyna się marsz do góry Magdy z bardzo trudnej pozycji!

       Dziewczyny dołączyły do innych krytykantów trenera i odbyła się "męska "
rozmowa kapitana z trenerem. Kto zna trenera KSKK wie , że taka rozmowa
nie byla łatwa! Ale rozmawiać warto (oby nie tak jak w naszej TVP)!

 Czy to ciągle jestem ja!
 foto Robert H: Odpowiedź trenera na uwagi zespolu!

       Efekt naszej pracy – to kolejne cenne zwycięstwo nad AZS Gdańsk.
Było to nasze czwarte zwycięstwo w tych rozgrywkach. Oby nie ostatnie.
Do grupy naszej młodzieży dołączyła kolejna zawodniczka – Sylwia Żbikowska
(Siwa). Za 2-3 tygodnie będzie to dla nas kolejne, duże wzmocnienie!
       Na kilka dni przed tym meczem mamy kolejnego sponsora – firmę
budowlaną! Kilku innych sfinalizujemy podczas najbliższych dni i tygodni.
       Nasze problemy (sprawa oplaty 60 zł) trochę rozbawiały naszych
"przyjaciół" . Nasz klub to sami społecznicy – dzialacze i zawodniczki!
       Wszystkie środki przeznaczamy na dzialalność naszych zespołów dla dobra
koszykowki, jeżeli kogoś to śmieszy to trudno! Być może doczekamy dnia ,
kiedy będziemy mogli pomóc naszym dzielnym dziewczynom. Może rok 2008
będzie dla KSKK bardziej szczęśliwy niż rok 2007. Ten ostatni jest historycznym
i zawsze będzie najważniejszy! 
       Myślę , że coraz lepiej promujemy piękny i sportowy Koszalin na mapie
naszego regionu i kraju!

Wiara czyni cuda – mamy KSKK!

 

 

 

Po fantastycznej walce zwycięstwo z AZS Gdańsk!

KSKK Koszalin – AZS Gdańsk 73 : 62 (12-17; 20-15; 22-17; 19-13)

       Pierwszy mecz w Gdańsku był równie zacięty, lecz na dużo niższym poziomie.
Przegraliśmy pechowo w ostatniej sekundzie meczu! Dzisiaj do przerwy mecz był
wyrównany (32:32). Później to fantastyczna walka naszych dziewczyn i trafiały
sie akcje nieudane , zbyt szybko rozegrane. Ale przy tak wielkim tempie było to
nieuniknione. Generalnie od 5 min. trzeciej kwarty to już kilkupunktowe prowadzenie
KSKK. AZS chcąc odrobić straty popelnial faule "taktyczne" , aby odrobić straty.
My trafiliśmy 7 na 12 rzutów ,plus kilka przechwytów i mamy czwarte zwycięstwo!

    Dwa mecze 38 zbiórek!
    foto wł: Pod koszem jest tylko MYCHA!

       Doskonały mecz rozegrała popularna "Mycha" – Magda Myśków! 25 pkt,
19 zbiórek , 3 asysty (bardzo widowiskowe) i 9 sprowokowanych fauli!
Dobrze zagrały nasze male na pozycji 1 i 2  , zadebiutowala Sywia Żbikowska
(Siwa) – grala tylko 8 min. ,ale w kolejnych spotkaniach będzie już dużo lepiej.
Swój najlepszy mecz rozegrała Magda Kulkowska! Zrobiła duży postęp. tradycyjnie
dobrze zagrala Marta Dobrowolska. Szkoda Kini Razik, ktora zagrala tylko 12 min.
(skręcenie stawu skokowego). Kinga szykowala się do II połowy, lecz po kosultacji
z naszym lekarzem klubowym (Sławkiem Firmantym) nie wyszła już więcej na boisko.
Inne zawodniczki grały mniej , ze względu na ciągłe prowadzenie graliśmy bez
większej ilości zmian. Ale jest to sukces calego zespołu ( bardzo dobre treningi),
który był lepiej skoncentrowany niż w poprzednich spotkaniach. Dzięki i BRAWO!

Osiągnięcia indywidualne naszych dziewczyn:

Sroczyńska A          2 min. gry , 1 zb. w ataku
Klimowska K         18 min. , 3 pkt, 3 zb , 1 as
Bogucka M              0 min.
Dobrowolska M     38 min. 20 pkt , 9 zb , 3 as , 3 przech , 7 fauli sprow.
Kulkowska M         33 min. 8 pkt , 5 zb , 2 f sprow.
Sobolewska M       29 min. 4 pkt , 3 przech , 2 zb , 6 f sprow.
Wojnicz M               5 min.
Sońta U                 26 min. 11 pkt , 3 as , 5 zb , 5 f sprow. 
Myśków M             35 min. 25 pkt , 19 zb (!!!), 9 f prow. 3 przech. 3 as
Żbikowska S           8 min. 1 pkt , 2 zb , 1 as , 1 przech.
Skoczyk N               0 min.
Razik K                 12 min. 3 zb ,3 przech.

Inne spotkania:
Polferies Kołobrzeg – WKK Wejherowo         20:0 (!)
SMS Bydgoszcz       – Orlęta Aleksandrów K  40 : 74
Hit Kobylnica           – Kadus Bydgoszcz         57 : 90

       Zespół z Wejherowa zawiadomił Polferies Kołobrzeg na 2 godz. przed meczem,
że nie przyjedzie  do Kołobrzegu – nieźle! Hit kobylnica grał równo z Bydgoskim
walcem tylko 10 min. Zespół z Aleksandrowa nie mial większych problemów z młodym
zespolem z Bydgoszczy (SMS).

    Za tydzień  z KADUSEM w Bydgoszczy!

 

Idzie młodość!

Kontynuacja w progresji!

       Chyba nie marnujemy czasu. W sobotę zespół młodziczek UKS 16 Koszalin,
z którym ściśle współpracujemy grał mecz w Koszalinie. Nasze koszykarki pokonały
UKS Radowo Małe 73:53 (18:9, 14:9, 18:16, 23:19).
Zespół UKS 16 Koszalin wystąpił w składzie:

Monika Sobolewska        25 pkt
Adrianna Maruszak          4  pkt
Paula  Matysek               9  pkt
Martyna Piasecka            0  pkt
Klaudia Merder                0  pkt
Aleksandra Głuska          17  pkt
Paulina Kazura                 7  pkt
Klaudia Jędrzejewska        7  pkt
Marta Dalak                     4  pkt

Zespół prowadzi Przemek PACYNKO!

      Gratuluję !

       Dziasiaj (poniedziałek) nasze juniorki grały mecz z SKKK Polferies Kotwica 2013 Kołobrzeg.
I to jak grały. Odniosły olbrzymi sukces pokonując w bardzo dobrym stylu solidnego przeciwnika.
Wynik: 90 : 64 ! Tak więc koszykarski maraton dał nam dwa efektowne zwycięstwa. Tym bardziej,
że dodatkowo w niedzielę kilka zawodniczek wystąpiło w meczu juniorek starszych Żaka Koszalin,
z którym mamy podpisane porozumienie o współpracy.

 Solidne (dzisiaj) koszykarki KSKK ! 
 foto wł: Dobry debiut juniorek KSKK !  BRAWO !
 

Punkty dla KSKK zdobyły:

R  Karaszewska      – 4 pkt

M  Machnikowska    – 0
M  Bogucka            – 21

P  Sobkowiak          – 0

D  Sztachel              -0

G  Galińska              -2

K  Razik                – 24

L  Staciwa             – 19
A  Firmanty           – 14
A  Sobajtis             – 2

 

Brawo dziewczyny !

PS  Dziękujemy Zbyszkowi Bieciowi, Sławomirowi Firmanty i działaczom z Kołobrzegu
za pomoc w przeprowadzeniu tego meczu! Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie!

 

 

Wszystko ma swój czas!

Życie płynie niesłychanie szybko!

       Planowanie jest bardzo ważne i to nie tylko w gospodarce. Sport to
również trochę gospodarki i ekonomi (o tak !). Wszystko ma swój czas.
Przygotowanie techniczno-taktyczne, sprawnościowe , mentalne to są
elementy , które należy właściwie umieścić w czasie. Można iść na skróty
ale prędzej czy poźniej trzeba się z pracy rozliczyć.
       Budowanie zespołu na wzór KSKK jest sprawą niełatwą. Najpierw
sprawy materialne: budżet , siedziba klubu , sprzęt , obiekty sportowe.
Później kadra szkoleniowa i organizacyjna. Następnie najważniejsze
– skompletowanie zespołu! Potrzebne jest minimum 16-18 zawodniczek
reprezentujacych poziom przewidywanych rozgrywek. Druzyny z Kołobrzegu
i Kobylnicy mają podobny do nas zestaw zawodniczek ze swoich
miejscowości. Dodatkowo mają 4-5 zawodniczek , ktore przybyły z zewnatrz
wzmocnić swoje zespoły.
       Priorytety w planowanej pracy treningowej z zespołem z Koszalina
nie są łatwe. Zróżnicowny wiek zespołu , umiejętności i sportowe doświadczenie.
Brak zawodniczek podkoszowych o umiejętościach np. Moniki Królik, brak
typowej „jedynki”. Większość dziewczyn to zawodniczki, ktore grać powinny
na pozycjach 2-3 i być może wyjątkowo na „czwórce”. Lecz w planowaniu
olbrzymie znaczenie ma czas. Od pierwszego treningu w okresie
przygotowawczym do debiutu w mistrzostwach mieliśmy równe 60 dni.

  Tak to się zaczęło - 23 sierpień 2007 - Polanów!
  foto wł: Tak było 23 sierpnia, a jak jest dzisiaj – oceńcie to same!

       Wszyscy do znudzenia zauwazają nasze słabe umiejętności techniczne.
Chwalą nas dla odmiany za waleczność i ogromną ambicję. Wyznacznikiem
naszej pracy, jest nasz cel: zakwalifikowanie się do przyszlorocznej I ligi.
       Trener musi dokonać wyboru. Łatwo doradzać z boku , czasami krytykować.
Szkoda , że nikt nie wziął się za reaktywację żeńskiej koszykówki 2 lata
wcześniej. Byłoby dużo latwiej.
       Dzisiaj mamy 3 zwycięstwa , kilka dobrych spotkań i wiele , wiele pracy
do wykonania. Naszą pracę ogranicza mała ilość treningów w mikrocyklu
tygodniowym. Dodatkowo mamy trochę usprawiedliwionej nieobecności
na treningach. Trzeba zachować dużo cierpliwości , aby uczynić kolejny
postęp w grze zespołu.
       26 stycznia rozpoczynamy play-off ,ktory zadecyduje o kolejności miejsc
na koniec sezonu. Aby nie odpaść za wcześnie trzeba skończyć minimum
na 6 miejscu. Później 4-zespołowy turniej , z którego dwa zespoły wywalczą
awans do I ligi w sezonie 2008/09.
       Na początku pisałem o znaczeniu finansów w planowaniu spokojnej
pracy treningowej. Dziasiaj wiemy najlepiej ,jakie ma to znaczenie w przypadku
naszego klubu. Czeka nas bardzo trudne 3  tygodnie. W najbliższą sobotę
trudny rewanż za pechową porażkę w Gdańsku, później wyjazd do jaskini
lwa ( Kadus Bydgoszcz) i na zakończenie 2007 roku spotkanie z solidnym
zespołem „Orląt” z Aleksandrowa Kujawskiego.
       W tym trudnym okresie musimy być silni jednością. Pokazaliśmy ostatnio
wielokrotnie , że to potrafimy. Potrzeba nam więcej koncentracji, która pomoże
nam pokonać nasze inne niedociągnięcia. W pracy treningowej zespołu
wszysko ma swój czas. Nie da się go oszukać.
       

     Jeszcze trochę wytrwałości! Dziękuję ! 

Oszczędnie i zwycięsko!

WKK Wejherowo – KSKK Koszalin 34 : 92
          (6-24; 2-19; 11-25; 15-24)

       Pewna wygrana Koszalinianek, pierwsze zwycięstwo na wyjeździe.
Doskonala gra w obronie w dwóch pierwszych kwartach (8 pkt przeciwnika) 
i dobra w ataku – w dwóch kolejnych. Zespół z Wejherowa , który miał małe
problemy ze swoim składem tydzień temu ma młody, bardzo dobrze wyszkolony
zespół ze swoją liderką –  Gosią Saidowską  (19 pkt) na czele.
       Bardzo dużo zmian podczas meczu w  zespole KSKK. Nasze juniorki
grają w poniedzialek swój pierwszy mecz z Kotwicą Kołobrzeg , a jutro większość
z nich zagra w barwach Żaka mecz juniorek starszych w Ostrowie Wielkopolskim.

Punkty dla KSKK zdobyły:

A  Sroczyńska              – 4      11 min ,  rzuty 2/6  , zb – 6 , przech – 2 , straty – 3  ,   ev – 5
K  Klimowska                -7      14           rzuty 3/5  , as – 4 , straty – 4                          ev – 7
M  Bogucka                  -6       10           rzuty 3/5  , as – 3 ,  staty – 2 ,                        ev – 7
M  Dobrowolska          -15       24          rzuty 7/10, zb – 5 , as – 4 , przech – 6 ,         ev – 26
M  Kulkowska               -3       13           rzuty 1/6 , zb – 3                                             ev – 1      
M  Sobolewska             -4       17           rzuty 2/6 , zb – 3 , as – 4 przech – 3,str – 4,   ev – 5
M  Wojnicz                   -4       14           rzuty 1/2 , zb – 4 , prz – 2 , straty – 2             ev – 7
U  Sońta                     -11       23           rzuty 5/5 , zb – 2, as – 4 , przech – 5             ev – 24
K  Razik                        -8       18          rzuty 3/4  , zb – 4 , straty – 2                           ev – 12
L  Staciwa                    -6       16           rzuty3/4  , asysty – 2 , przechwyty – 2            ev – 8
A  Firmanty                  -1       12           rzuty 0/1  , zb – 4 , straty -3 ,                          ev – 2
M  Myśków                 -23       28           rzuty 11/19, zb – 19 , przech – 4 , straty – 2    ev – 39

  Było nieźle ,a musi być dużo lepiej!
  foto wł : Dobry mecz "Mychy" w barwach KSKK!

Zespół: Rzuty – 41/73      56,2 % ,    za 3 pkt: Dobrowolska – 1 , Klimowska – 1 , Kulkowska – 1,
Zbiórki obrona      – 26 ,    atak – 21     razem  – 47
Asysty                – 24
Przechwyty         – 29
Straty                 – 26 !!!
Eval.                 – 138 !

 

Andrzej Kuchar i Tadeusz Huciński!

To mogły być siły napędowe poskiego basketu! Czy były (są)?

       Podczas 35 lat mojej pracy w koszykówce spotkalem wielu doskonałych trenerów.
Jedni osiągali sukcesy w pracy ze swoimi zespolami, inni promieniowali swoją wiedzą
na koszykarskie otoczenie. Jedni i drudzy byli i są ważni dla rozwoju polskiego basketu.
       Pracując we Francji staralem się wykorzystać wiedzę Andrzeja i Tadka w zakresie
takim – jakim mnie obdarzyła natura.W Dijon i Poligny mówiło sie "polski (wschodni)styl"
Prowadziłem wiele szkoleń dla młodych trenerów, szkoliłem koszykarską młodzież. Po
kilku miesiącach pobytu w Koszalinie stwierdzam, że u nas młodość (lub uczciwość) jest
w niełasce. Proszę ujawnić średnią wieku pięciu ostatnich trenerów w Koszalinie (poza
Piotrkiem Baranem). Podobnie jest w większości polskich zespołów. Lotto działa
po zakończeniu kazdego sezonu. Do bębna wrzuca sie nazwiska kilkunastu staruszków
i nastepuje losowanie. Kto ma więcej mamony wybiera pierwszy pozostali biorą to co
zostało. I za rok to samo.Tak jest chyba od kilku lat. Nieliczne wyjatki (np Zgorzelec)
potwierdzają , że poza tym "lottem" jest wielu młodszych i bardzo dobrych trenerów.
       Szkoda tylko , że nie sa to Polacy. Kto zaufa trenerom , którzy od kilku lat plasują
się w czołówce rozgrywek kadetów i juniorów w Polsce. Lepiej wziąść sobie "repa",
z którym można się jakoś "ułożyć"! A młodzież jest nieobliczalna i niebezpieczna.
       Jako przykład podam trenera z Gorzowa od lat pracującego z koszykarkami
na poziomie juniorek i seniorek , obecnie w ekstraklasie. Nazywa się Maciejewski.
Przyjemnie jest oglądać jego pracę z zespołem kobiet. Atak , obrona ,przygotowanie
fizyczne – rewelacja!
       Wierzę , że w Polsce jest więcej takich szkoleniowców, którzy nie mieli szczęścia
i nie dano im możliwości sportowego awansu. Wszyscy płaczą , że źle się dzieje
w naszym baskecie. I będzie jeszcze gorzej. Z zagranicy raz przyjedzie dobry trener ,
innym razem tylko obcokrajowiec!
       Panowie Huciński i Kuchar, czy ich się lubi czy nie mieli "coś" czego nie mieli inni
– łatwość przekazywania swojej wiedzy o nowoczesnej koszykowce ! Myślę,
że tej wiedzy mogli przekazać dużo więcej. Dlaczego tak się nie stało? Szkoda!

Zaufać trzeba młodym! Warto! I nie warto się bać!

Rozmowy Polaków – dziadka z wnukiem!

Dziadek w narożniku!

       Trudne są czasami rozmowy międzypokoleniowe. Mam wnuka , który trenuje
w tzw AZS Koszalin. Wnuk wie od zawsze , że moim klubem był AZS (SZS-AZS).
Teraz wie , że zajmuję się KSKK. W poważnej rozmowie o istnieniu klubów bronił
swojego AZS. AZS jest najlepszy w Koszalinie i musi mieć najwięcej pieniędzy.
       Niby wszystko się zgadza. Tylko biuro AZS tętni życiem a siedziba KSKK jest
często pusta. My jesteśmy ciągle w terenie, w poszukiwaniu sponsorów. AZS
króluje  w Koszalinie wszędzie. Prasa , TV Max , Radio Koszalin ,Vox-FM. Oni
zmieniają zawodników, jeżdżą do USA  i mają wszystko (przynajmniej dużo).
My sciągamy zawodniczkę z Bydgoszczy (gra u nas za darmo, dojeżdża na treningi
210 km), teraz brakuje nam 50 zł, aby zwrócić jej  pieniądze za przejazd i przyjedzie
bezpośrednio na mecz w Wejherowie. Samo życie!
       Nasze wyjazdy na mecze to kanapki i ciastko z domu przed meczem i inne
kanapki po spotkaniu. Dziewczyny same kupiły sobie pojemniki na wzmacniający
Isostar i napelniają go przed każdym meczem wodą. Później grają w koszykówkę.
       I to jak grają. Wszyscy nas chwalą , pomimo naszych braków i niedociągnięć.
Czynią stałe postępy. Po ostatnim przegranym meczu w Kołobrzegu wydawało się,
że to my wygraliśmy.
       Powinna istnieć skala w finansowaniu "zawodostwa" i sportowej młodzieży
w naszym mieście. Myślę tu nie tylko o koszykówce. Przyklad piłkarek ręcznych
Józka Cudzika jest tu najlepszym dowodem. W Koszalinie "coś" się wyraźnie
zacieło. W latach osimdziesiątych byliśmy najlepsi w Polsce w szkoleniu
koszykarskiej młodzieży. Pamiętam jak pan Andrzej Bednarski wręczał nam
wspaniały Puchar Przeglądu Sportowego. O koszykarskim Koszalinie mówiło się
wszędzie. Więcej niż dzisiaj o naszych "ZAWODOWCACH"!

Byliśmy wizytówką Koszalina. To była wspaniała promocja naszego miasta !!!

       Podobnie było w piłce ręcznej i pływaniu. Nasi zawodnicy reprezentowali barwy
naszego kraju ! Bożena i Małgosia Wołujewicz (Sędzicka i Czerlonko), Danuta Pilecka,
Anna i Lilka Solis, Malgorzata Kujawa (Janowicz),Wiletta Łotysz (Gawęcka)
Barbara Samitowska (Dobrowolska), Renata Dudek i Agata Janicka (Dylewska).
Chłopcy Darek Zelig, Leszek Doliński , Darek Kondraciuk, Rysiu Razik.
Podobnie było w"ręcznej i pływaniu!
       Jak jest dzisiaj? Kto z Koszalina gra w AZS (koszykówka), ile wychowanek gra
w zespole ekstraklasy w piłce ręcznej? Honor ratuje pływanie.
       Była grupa ludzi , której zaufały władze: Jurki Olejniczak i Rudzin, Józek Janiel ,
Jurek Ciepliński, Krzysiu Woliński, Józek Cudzik, Andrzej i Mateusz Curyl, "Jacek" Jacewicz,
Andrzej Batogowski,   Jasiu Mroczkowski i Jachu Symonowicz. Była silna grupa
szkoleniowców w pływaniu! Większość z nas prowadziła szkolenie centralne!
       A kto nas promuje dzisiaj? I za jakie pieniądze? I kto robił to lepiej ?
Nie mi jest dane to oceniać. Ja tylko marzę o powrocie tego, co istniało kiedyś w Koszalinie
       Wierzę ,że przy zaufaniu władz, długoterminowej solidnej pracy – możemy powrócić do
dawnej świetności!

          Kto ma rację: dziadek czy jego wnuczek?

 

Nierówne szanse! >Z przymrużeniem oka< !

Wąsko na Wąskiej w Kołobrzegu!

       Rozumię , że przeciwnik w meczu koszykówki jest silniejszy od nas.
To jest normalne. Ale , gdy stolik sędziowski jest umieszczony na podwyższeniu
to już może być problemem. Tak było w Kołobrzegu. Trenerka Polferies Anna
Grudnik (wysoka kobieta) w szpilkach nie miała większych problemów z podaniem
piątki , która rozpocznie mecz. Trener KSKK (bez szpilek) musiał  stać na palcach
– co wcale nie jest takie wygodne. Dodatkowo sędzina stolikowa (pani Justyna)
popatrzyła na czubek głowy szkoleniowca z nad Dzierżęcinki i ucieła sobie mały
dowcip o mojej łysynie , co potwierdzili pozostali sędziowie stolikowi (Panowie Piotr
i Radoslaw). Na dodatek speszył mnie komisarz (Pan Krzemiński z Koszalina) meczu,
który spytał mnie dlaczego nie odnotowałem sobie pierwszej „piątki” z Kotwicy!
       Odpowiedzialem , że ich nie znam i udałem się bardzo zdenerwowany do swoich
podopiecznych. W ten sposób łatwo wytłumaczyć prowadzenie „gospodyń 6-1 po3 min.
Później było już dużo lepiej. Nastolatki z Koszalina poczynały sobie bardzo nieźle.
       W drugiej kwarcie dokonałem zmiany Marty Dobrowolskiej. Udałem się za nią ,
aby przekazać jej drobną uwagę (że się spóźnia ciagle o pół sekundy  i stoi ciągle
za swoją zawodniczką w obronie). W efekcie usłyszałem komentarz córki Basi
Dobrowolskiej (Samitowskiej z domu)nie wiedzącej , że stoje za jej plecami:
o co mu chodzi ,gdzie się spóźniam i za kim stoję? Różnice pokoleń nie rozmawiamy
tym samym językiem.
       Na dodatek pozbawiono mnie możliwości swobodnych spacerów obok ławki. Raz
potknąłem się o nogi Kini Razik , później o nogę mego kolegi z młodości. Mogło się to
zakończyć katastrofą , mając na uwadze mój wiek!
       W trzeciej kwarcie dobrze grajaca Ludwika (Luiza) udała się do pielęgniarki ,
aby opatrzyć małą ranę. Myślałem , że już  wróciła na  nasza ławkę i poprosilem ją
o powrót na boisko. Nerwowo szukam jej na  dlugiej tego  dnia lawce KSKK – a jej tam
nie ma. Rozglądam się po hali i nic! Jedna z roztropnych zawodniczek (szkoda , że na ławce) podpowiedziala mi , że Luiza jest ciągle u pielęgniarki. Wezwałem ją do powrotu lekko
podniesionym głosem (wszyscy wiedzą, że jestem bardzo delikatny). Ta przygoda
spowodowała zmianę wyniku z 54-40 na 63-44!
       Dodatkowo sędziowie boiskowi i stolikowi przekazywali mi ciągle informacje o czasach
jakie mi pozostały do wzięcia. Gdy próbowałem je wykorzystać stwierdzili , że już je
wykorzystałem. Jeszcze do tego sedziowanie było bardzo uczciwe i nie moglem po meczu
zwalić winy za porażkę – na arbitrów.
       Dodatkowo wyjątkowo licznie obecni dziennikarze nie pozwolili mi zebrać myśli tuż
po meczu, aby się przygotować do udzielenia im sensownych odpowiedzi. Najpierw
Pani z TV 3 Szczecin umawia się ze mną na rozmowę za 3 min. – nie mając szacunku dla
mojego wieku i zaczyna wywiad z młodą i ładną Marleną z Kołobrzegu. Jakoś to przeżyłem.
Później Jacek Wójcik dobił mnie pytaniem  do swojej córki – czy chciała by trenować
u takiego trenera „krzykacza”!
       Jakoś zapomnial , że jego żona brała u mnie nauki i to mu nie przeszkadzało. Co za brak
szacunku! I na koniec wszyscy opuścili halę, a ja o tym nie wiedząc prowadzilem długą
konwersację z kierownikiem miejscowej drużyny panem Witkiem Łukawskim. Zespół
w autobusie, a ja nic o tym nie wiem. Na szczęście Maciek zawiadomil mnie telefonicznie,
(było 33 metry od mojego miejsca oczekiwania na odjazd) że wszyscy czekają tylko na mnie.
       Uff! Wystarczy jak na jeden mecz.

I jak tu wygrać mecz w takich warunkach?

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij