KSKK jest już samodzielne!

Tak jak na poczatku ,ten blog będzie stoną
moich przemyśleń i sporowych wspomnień!

       KSKK jest klubem , który wrósł w koszaliński krajobraz sportowy.
Ma te same problemy, co inne stowarzyszenia na terenie naszego miasta.
Szukanie sponsorów , poprawa poziomu sportowego, ulepszenie modelu
pracy biura i zarzadu – to podstawowe wyzwania na najbliższą przyszłość,
dla działaczy naszej ogranizacji.
       Miał rację były prezes AZS Koszalin Boguś Kowalski, który ciągle
powtarzał, że nie znam dzisiejszych realiów w Polsce. (Od)Budowa klubu
koszykówki kobiet oparta w 100% na działalności spolecznej jest trudna
do zrealizowania. Potrzebna jest do tego kilkunastoosobowa grupa
społeczników , znających specyfikę pracy jednostki kultury fizycznej.
       U nas, na co dzień pracuje aktywnie cztery osoby i kilka innych
pomaga nam zadaniowo. Podobno w innych stowarzyszeniach jest jeszcze
gorzej. My ciągle szukamy kolejnych społeczników. Chcemy stworzyć zespół
ludzi , którzy obejmą swoją opieką – wszystkie ważne sektory działalności
klubu. Dzisiaj wszyscy – robią wszystko.
       Poziom sportowy pierwszego zespołu: czeka nas jeszcze olbrzymia praca!
Ula Sońta, "Mała" Sobolewska i Madzia Kulkowska grały w ubiegłym sezonie
w Kobylnicy w rozgrywkach I ligi , którą ukończyło 4 zespoły. Inne seniorki (5),
nie uczestniczyły w oficjalnych rozgrywkach od 4-5 lat! Kilka z nich okazyjnie
udzielało się w rozgrywkach ligi amatorskiej. Jest sześć  wychowanek Żaka
Koszalin, które rozegrały w ostatnim sezonie kilka spotkań mistrzowskich (trener
Zbyszek Bieć) !
Cztery z nich często gra dzisiaj w pierwszym zespole. Pięć 
przyszło do nas
 nieodpłatnie  –  z UKS 16 Koszalin ( trener Przemek Pacynko
i poprzednio Helena
Pacynko). Dzisiaj gra jedna zawodniczka  z poza Koszalina
– jest to Magda Miśków z Kadusa Bydgoszcz, po operacji dwóch stawów
kolanowych i od przyszłego tygodnia dojdzie jeszcze Sylwia Żbikowska wychowanka
MDK Warszawa (ostatnio grała w  Kadusie Bydgoszcz). Od stycznia do zespołu
może wrócić Ewa Sak (Koszalinianka, która czasowo jest nieobecna w Koszalinie).
       Uważam , że zespół gra więcej niż poprawnie. Czas pracuje dla naszych
dziewczyn. Mamy duże braki i swiadomość ich istnienia. Jeżeli ktoś uważa,
że mogło być lepiej – prosimy  o udzielenie nam pomocy!
       Taki jest stan istnienia KSKK na dzień dzisiejszy. Mamy swój budzet
(który jest rygorystycznie przestrzegany), siedzibę , halę do treningów
i zawodów oraz sprzęt niezbędny do rozgrywania zawodów.
       Od dzisiaj informacji o naszym KSKK proszę szukać na stronach internetowych:

KSKK –                     http://www.kskk.koszalin.pl/index.html

Koszykarski.pl –    http://www.koszykarski.pl/

I liga kobiet –         http://www.pierwsza.net/

      
       Na blogu powrócę do histori babskiej koszykówki, moich przemyśleń i wspomnień
z pracy podczas 35 lat, które minęły. Zapraszam do czytania blogu i swoich uwag
lub wspomnień.

         Oddany żenskiemu basketowi – Andrzej Curyl!

Bajka to była rzeczywistość – rzeczywista!

     Prysł mit starego rybaka!

      Czasami niewiele trzeba, aby obalić piękne marzenia. Bajka o starym rybaku
była dopełnieniem niespełnionych marzeń dnia dzisiejszego. Wydawało mi się, że
pomaga mi ona przystosować się do obecnych  realiów życia w sportowym Koszalinie.
Od dzisiaj będę się siłował ze sprawami, które jeszcze wczoraj były dla mnie
– nie widoczne.
       Po wygranym meczu z SMS Bydgoszcz musialem odbyć prawie  podróż (3800 km)
do Francji. Mialem tam przebywać do dzisiaj (18/11/07). Bajeczna historia , która
złączyła mnie z KSKK spowodowała , że nie potrafilem pozostać dłużej poza Koszalinem.
       Czwartek  (o  godzinie 4.00) wczesnym rankiem – ze względu na strajk środków
transportu we Francji udałem się w drogę powrotną. Na Przylesiu zameldowałem się 
ok. godziny 19-tej, a 30 min. później byłem na końcówce treningu w hali I LO. Później
był trening w piątek, a w sobotę mecz w Kobylnicy. Dobijając do sześćdziesiątki nie było
to takie łatwe do wykonania.
       Zmiana klimatu w ciągu 4 dni (ok. zera w Koszalinie i 12-14 stopni C w Evreux)
zrobila swoje. Stracilem całkowicie mój, tak potrzebny mi w prowadzeniu meczu głos.
Na meczu w Kobylnicy nie tylko głosu mi brakowało. Duże zmęczenie w tak
wyrównanym spotkaniu  mogło mieć niekorzystny wpływ na jego wynik. Mecz ten
miała prowadzić Renia Dudek ,ale zaatakowała ją grypa i zamiast w Kobylnicy
znalazła sie w łóżku.
       Do soboty byłem chyba naiwny i myślałem , że KSKK dla wszystkich jest tym,
czym dla mnie , to znaczy wszystkim! Jest trochę inaczej i potrafie to zrozumieć.
Ale przy naszych koszykarskich niedomaganiach jest to sytuacja , która nie pozwala
nam wygrać czegoś, co jest silniejsze od nas. Dzięki temu wrociłem na ziemię.
       To coś, co nam uciekło musi być zastąpione dodatkową pracą. Tylko ,że my mamy
halę tylko 3 razy w tygodniu (4 godz. zegarowe) i nie będzie to takie łatwe. Bardzo mi
szkoda utraty starego rybaka , jego wrogów i przyjaciół. Szkoda mi
jego rybackich opowieści. Tym bardziej , że wielu obojetnych w tej baśni zaczęło
przyjaźniej patrzeć na młode rybaczki.
       Samo życie! Dziaj oglądałem powtórkę meczu AZS – Prokom  (w TV Max) i widziałem
zakłopotanie moich rowieśników ,po dwóch stronach boiska. Oni chyba chcą oszukać
samych siebie . Przyrody nie da się oszukać!  Wiem o tym od 5-6 lat. Środki materialne
nie powinny nam zasłonić piękna koszykówki. Marzy mi się młody, dynamiczny i z olbrzymią
fantazją trener dla moich zawodniczek.
       Moją wadą jest wrodzony realizm, który kiedyś pomagał ,a dzisiaj czasami podcina
mi nogi. Chciałbym , aby wszyscy traktowali basket jak swoją religię. Tak wiele koszykowce
zawdzięczam. Bez niej prowadziłbym budowę , być może małą firmę budowlaną, jeździłbym
śmiesznym Mercedesem. Na butach wapno i cement. Wokół błoto i taczki, których
z braku czasu , nikt by nie zdąrzył załadować (brakuje jednego słowa). Nie, to nie dla mnie!
       Jesień życia jest piękna, mimo swego realizmu. Zawsze myślałem , że mogę ją przeżyć
poza koszykówką. Stać z boku (z tak zwaną "lożą szyderców") i korzystać z cichych lat po
emocjach sportowego życia (3 września mineło 35 lat – nikt tego nie zauważył!).
       Myliłem się! Zostanę z basketem tak długo, jak tylko będę mógł . Aż mnie ktoś skutecznie
wygoni w siną dal …..!

                    Powrót do rzeczywistości!
                    foto: archiwum wlasne starego rybaka
 

                   Żegnaj stary rybaku !

       

7.Wyprawa starego rybaka!

7. Na jak długo wyrusza stary rybak,
    tego najstarsze ryby nie wiedzą!

       Po udanych połowach stary rybak udał sie w daleka podroż do zachodnich plemion.
Droga była bardzo trudna. Po opuszczeniu Koszałkowa zaczelo snieżyc. Po wtargnieciu
na germanskie ziemie troche się poprawilo  ale po południowym jadle , diabeł sie rozszalał
w Magdenburgii. Sypneło sniegiem obficie i Bemosik starego rybaka zaczelo rzucać
po kamiennych trasach. Na krótko przed zachodem słonca, zaczeło ono mocno dopiekac
na ziemiach flamandzkich.
       Na drogach zaczeli pojawiac sie pierwsi Normanowie. Dwie godziny po tym ,jak słońce
sie schowało stary rybak dotarł na swoje dawne tereny połowowe. W nastepnym dniu
rozpytywał  miejscowych starców, co ma doradzić młodym rybaczkom za wodami
Odrzanskimi. Odpowiedz byla jedna  i czekać. Nie takich rad oczekiwal starzec.
Wiec oddalił sie troche i pytał kolejnych dawnych rybaków, co ma robic na łowiskach                                   ze swoimi młodymi adeptkami rybaczenia. Siwy orleanski weteran  poradził naszemu
Staremu Rybakowi zmianę sieci i łodzi. To ucieszyło naszego starca , bo pocztylion
doniósł mu  o pomocy Naczelnego Rybaka na zimowe , mroźne dni. To go bardzo ucieszylo
i od razu zaczał szykowac sie do drogi powrotnej. Musi to troche potrwac , bo i jadła
trzeba przygotować , trasę wytyczyc i bemosa wyrychtować. Dawniej podróżował
FORDusem i mial do niego pełne zaufanie. Jednak po pokonaniu 17 razy obwodu naszej
ziemii postanowil dać mu odpoczać!
       Ciagle nie ma wiadomości o nowych rybaczkach , ktore chca zakotwiczyc
w koszalkowskiej okolicy. A przyszła wyprawa do krainy Kobyłek juz za kilka dni .
Tam sa niezłe łowiska, ale sił trzeba miec wiecej. Zostało jeszcze kilka nocek i być
może odpowiednie papirusy dotrą do naszej osady. Dużo zależy teraz od Szyperek,
one może natchną nasza gawiedź do lepszych polowow! Oby tak sie stało.
       Nad Sekwaną lud niezwyczajny do takich chlodów w swoich chatach siedzi.
Cześć z nich się buntuje na brzegach tej wody. Stary Rybak musi te bunty przeczekać.
Oby jak najszybciej miejscowe buntowniki do domów wrócily. Wieża staruszka tez na
to czeka , bo mniej gawiedzi na niej bryka. 
       Po kilku łykach miejscowego napoju – stary rybak zasnał i zaczał marzyc o bogatych
połowach swoich poddanek.   Niech śpi!  

Kłopoty, kłopotami a życie płynie dalej!

Przed nami kolejny mecz – z SMS Bydgoszcz!

       Na moje nieszczęście najlepsze zdjecie to:"Ostatni krzyk"
z dziadkiem w roli głównej.

   Co ja wyrabiam?!
   foto Robert H.  "Ostatni krzyk"
  
Drugie miejsce to mój faworyt:

  Jezioro łabędzie Kini!
  foto Robert H  "Balet w Dubois"

       Za miesiąc kolejny konkurs , myślę , że Robert mnie oszczędzi! Niech zwyciężają
dziewczyny a ja będę miał spokój.
      
       W sobotę kolejny mecz tym razem z SMS Bydgoszcz – najmlodszym zespołem 
tych rozgrywek. Młode Bydgoszczanki nie wygraly jeszcze meczu, ale zasłyneły z dobrej ,
agresywnej obrony. Spotkanie odbędzie się jak zwykle w hali I LO im. St. Dubois
w Koszalinie o godzinie 17.00 (10.11.07).
       Robimy wszystko , aby w tym spotkaniu wystąpiła Magda Myśków. Napewno w piątek
będzie trenowala razem z nami. Kontuzje Oli Sroczyńskiej i Luizy Staciwy okazały się mniej
groźne, niż to pierwotnie wyglądało i obie trenują w tym tygodniu normalnie.
       Liczymy jak zwykle na naszych kibiców. AZS gra na wyjeździe i warto za 5 złotych
odwiedzić halę Dubois. Nasza praca ma sens , gdy to co robimy oglądają kibice. To nas
mobilizuje do lepszej gry. Kiedyś na mecze dziewczyn przychodziło ok. 1000 naszych
sympatyków. Musimy zdobyć Wasze zaufanie. Ale jak to zrobić , gdy nie oglądacie naszych
spotkań?

     Zapraszamy Was w sobotę o 17-tej do hali I LO Koszalin!

KSKK – Dzisiaj i jutro!

   Nie mozna się cofnąć ani o centymetr !

                                   Kręć się jak najdłużej dla KSKK!

       Trzynastego listopada skończymy 9 miesięcy. Dopiero zaczynamy raczkować.
Za miesiąc powinniśmy stawiać samodzielnie pierwsze kroki. Mam wnuka , który skończyy
13.11.07 –  11 miesięcy. Mam więc porównanie. Wiem jak troskliwa powinna być opieka.
       Znam też życie. KSKK gra w I lidze. Rok temu seniorska mapa Koszalina w koszykówce
kobiet to była białą plamą. Dzisiaj zespół rozegrał już pięć spotkań. Jedno zwyciestwo
(Wejherowo) i dwa dobre, choć przegrane mecze(Kadus Bydgoszcz i AZS Gdańsk). Dwa
spotkania z dużo lepszymi zespolami (Polferies Kołobrzeg i Orlęta Aleksandrów K.).
       Dzisiaj trenujemy dwa razy w tygodniu po 1,5 godz. i raz we wtorek 60 min.
Przy olbrzymich zaległościach techniczno – taktycznych , sprawnościowych i braku
doświadczenia – trzeba podziwiać dziewczyny za ich postawę w rozegranych zawodach.
       Działamy tylko ze środków od naszych sponsorów (100%) i symbolicznych skladek
płaconych przez działaczy i zawodniczki ! Na horyzoncie widać możliwą pomoc ze strony
miasta. Po powrocie z Aleksandrowa nastąpiło olbrzymie przyspieszenie w działalności
naszego klubu. Pracujemy  na wielu frontach. Chcemy wzmocnić sektor naszych działaczy
społecznych (szukamy chętnych !!!) . Udoskonalamy mikrocykl treningowy. Mamy
opracowany plan przyspieszenia zdobywania kolejnych sponsorów i lepszej współpracy
z nimi. Znaleźliśmy kilka innych ścieżek zdobywania środków finansowych. Trwa intensywna
praca nad udoskonaleniem organizacji naszej dzialalności.
       Za tydzień 14 listopada mamy bardzo ważne posiedzenie Zarządu Klubu. Za 2 miesiące
18 stycznia 2008 roku odbędzie się Walne Zgromadzenie członków KSKK. To wszystko
ma przygotować nasz klub do potrzeb XXI wieku.
       Codziennie od wczesnych godzin rannych ,do późnej nocy trwają spotkania i konsultacje
działaczy naszego Klubu. Braki doświadczenia nadrabiamy olbrzymią pracowitością.
       Lecz istnieje dziś granica naszych możliwości. Zbiżyliśmy się do niej niebezpiecznie!
Do zamknięcia budżetu I ligowego klubu w 2007 roku brakuje nam ok. 15 tyś. złotych (!?).
Nie chcemy sięgać po środki, które mamy częściowo zabezpieczone na rok 2008! Dlatego
tak ważne jest teraz dla nas wyciągnięcie pomocnej dloni. Bo jutro może być za późno.
Nie chcemy pracowac na "debecie". Do dzisiaj wszystkie nasze płatności następują
natychmiast. Z małym wyjątkiem. Jedyna osoba otrzymująca w klubie wynagrodzenie,
odpowidzialna za grupy młodzieżowe i pracę sekretariatu nie chce w chwili obecnej
otrzymać swojego wynagrodzenia! Uważa , że pieniądze te potrzebne sa na udział zespołu
w rozgrywkach. Tak właśnie działa cały nasz klub!
       Zgadzamy się z krytycznym spojrzeniem na naszą działalność. To nas mobilizuje do
jeszcze lepszej pracy. Ale prosimy też o odrobinę zrozumienia dla naszych kłopotów
i trudności. Marzymy wspólnie o zwyciestwach i wzorowym klubie. Potrzebujemy na to
trochę czasu. Za wszystkie niedoskonałości (sportowe i organizacyjne klubu)  biorę pełną
odpowiedzialnść. Za punkt honoru postawilem sobie doprowadzić KSKK do pelnego blasku
i iść na zasłużony odpoczynek. Nie tylko "stary rybak" jest czlowiekiem zmęczonym ,
wypalonym! Powodzenia dla naszego  KSKK!

                                                      To jest przedmiot naszych marzeń! KSKK!

      Wspierajmy się wzajemnie, tego wymaga nasz wymarzony Klub!

6. Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami…!

6. Tylko dobre jadło i niezawodny BEMO-s!

       Ciężkie czasy nastały na młode rybaczki. Kolejne połowy i sieci ciągle puste.
Wyprawa była daleka, przez nieznane ziemie. Vistulę musieliśmy pokonać poprzez
przeprawę promową. 

       Sukcesem było pokonanie Vistuli!
       foto wł. Dużo sił kosztowało sforsowanie Vistuli!

       Później syte jedzenie w Oberży pod grodem Copernikusa. Na tym można
opis wyprawy zakończyć. Same łowy to nagonienie płotek do sieci rybaczek
weteranek. Kilka naszych dziewoji przed czasem z  łodzi wypadło. Kilka innych
poobijało sie o burty i opatrzone być musiały.

       Najlepiej udało sie jadło!
       foto wł. Rybaczki pojadły i nie miały siły na dźwiganie skrzyń z rybami!

       Stary rybak grzywną został ukarany za lekceważenie liczących ryby. którzy
to nasze flądry miejscowym podrzucali. Obelg usłyszal co niemiara od miejscowej
starszyzny. Na koniec w łodzi zostały same żółtodzioby, co to sieci ledwo trzymają.
       BEMO-s w drodze powrotnej , bez ciężaru wracal szybko, to i rybaczki rychło
były  w swoich chatach. Kilka z nich ,jeszcze po nocy jadla szukało w MC Oberżach.
Miejscowe chłopiska też pustym BEMO-sem wróciło. Nie dali rady nic utargować
u nowicjuszy w branży na Pomorzu. Naczelny Rybak będzie sie bardzo gniewał.
       Nasze rybaczki będą u siebie szukać rybek na dobrze zarybionym łowisku.Tylko
rybki same im do sieci nie wskoczą. Trzeba je będzie serio szukać. Łodzie przez
5 dni trzeba dobrze wyrychtować i sieci pocerować.Miejscowi znachorzy powinni
im zdrowie podreperować. Może NR im parę broków podrzuci na jadło lepsze.

       Coraz więcej kłopotów z liczeniem ryb!
       foto Robert H.  Gdzie te bogate łowiska?

       Stary rybak coraz więcej o dalekiej wyprawie rozmyśla. Trochę się boi
o swoje rybaczki, które z szyperkami zostaną i na kolejne łowisko się udadzą.Studiuje
stary mapy , aby najlepszą trasę wyznaczyć i szybko na swoje łowiska powrócić.

                              CDN !

5. Za siedmioma górami , za siedmioma rzekami ….!

       5.  Rybki uciekają wszystkim !

     Rybaczki ostro broniły swojego łowiska. Rekin Cadus był łagodniejszy niż
przypuszczaliśmy. Dziewoje długo trzymały go na dystans. Sił im ubywało.
Wojaczki często się zmieniały, co skwapliwie wykorzystywał potwór przybyły
z głebi lądu.  Rybaczki słabo odżywiane zaczęły tracić moc. Rekin atakował je
wtedy mocniej. Na koniec już tylko te młode próbowały walki. Walka się zakończyła.

       Czarne chmury nad Koszałkowem!
       foto wł. Kto potrafi rozjaśnić to niebo dla połowowych mas ?

       Po dzielnej postawie i dużym postępie w rybaczeniu wygrał jak zwykle Rekin!
Młode rybaczki postanowiły szukać pożywienia na slodkich wodach i udadzą sie ,
aż za gród Copernikusa do osady Aleksandra III. Tam łowią doświadczone
białowłose , które łowiły na różnych wodach. Oj będzie ciężko.
       Pupilkowie Naczelnego Rybaka nie popisali się w swoich domostwach. Byli żwawi,
ale głowy były ciężkie i to ludy Polpakowe zlowiły więcej. Miejscowe Koszalki – Opalki
ostro ich napadają. Lud Koszalkowa stał się smutny. Inne dziewoje od recznej tkaniny
też poległy. Smutne dni nastały nad Koszałkową latarnią. Miejscowi rajcowie tęgo ruszają
sakwami , aby oddalić te klęski. Szykują się jakieś dodatkowe broki. Tylko dla kogo?
       Stary rybak mocno podupadły, liczy na ochłapy dla swoich Przylesianek.
Szykuje już wygodne Bemusy na kolejną wyprawę. Inni wyrabiacze też obiecują pomoc
w tej wyprawie. Kuferek dziewoj jest już prawie pusty a tu nadchdzą ważne jesienne
połowy. Rybaczki z wlasnych oszczedności  zakupiły sobie specejalne garnce
do pitnych używek podczas łowów. Na grodzie Warsa i Sawy też nastaly nowe chłopy
i obiecują nam jak poprzednicy cuda i cudaczki. Wszystkie są takie same. Dla garka
jałowej kaszy tłuką się o lepsze taboretki. Straszą nas gadkami na wschód i na zachód.

       W sieciach tylko balony!
       foto wł. Zamiast rybek – balony !

       Kiedyś wielki Wódz na czarnym lądzie mówił – już dwa razy Żeśta mnie obrali. Ja
obdarowalem za pierwszym razem swe córy i syny , za drugim wyborem obdzieliłem
swoich znajomków. Teraz jak mnie wyznaczycie – pomyślę o Was. Czyż to u nas ląd
robi sie taki samiutki?
       Stado ziebr gdzieś się chowa – to i ja zatrzymam te przemyślenia do jutrzenki!

          Chęci u wszystkich dużo a rybek coraz mniej!

Zwycięskie kadetki UKS 16 Koszalin!

UKS 16 Koszalin – Kotwica 50 Kołobrzeg   65 : 54 . Brawo!

       Wychowanki trenera Przemka Pacynki wygrała swój pierwszy mecz
w strefie ZOZKosz w Szczecinie. Pokonały lokalnego rywala po niezłym meczu.
Zespół ten tworzą dziewczyny urodzone w roku 1992 (4 zaw.) i 1993-94
(pozostałe 6  zaw.)

        Przemek ze swoimi
        foto wł. Przyszłe liderki KSKK  – na treningu w hali ZOS w Koszalinie ?
    
      Punkty dla UKS 16 zdobyly:

   Sobolewska Monika    –    8
   Jakubowska Adriana   –  12
   Głuska Aleksandra       –  0
   Skirel  Joanna             – 9
   Smoła  Agnieszka         – 6
   Usidus Dorota              – 2
   Perkowska Oktawia     – 10
   Lisztwan Aleksandra    –  2
   Rybak Paulina             –  9
   Arendarczyk Marta      –  7
   Kudłacz Renata           –  0
   Popowicz Dagmara       –  0

   Trener:  Przemysław PACYNKO

PRACA , PRACA i JESZCZE RAZ PRACA ! WYTRWAJCIE !

4. Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami…!

                    Uwaga! Nadchodzi rekin!

       Po ostatnich połowach upadł na zdrowiu stary rybak. Rybaczka "Mała"  wyzdrowiała
po noszeniu ciężkich skrzyń ze śledziami. Dziewoje Monira i Anira też się pozbierały po
drobnych zapadłościach. Nasz Czarownik miał dużo pracy, aby tą zgraję uzdrowić.

  Naczelny Rybak marzy o takiej chacie !
  foto wł. Dom zbawienia dla rybaków i "rybaczek"(?).
     
       Na peryferiach osady puszczono gazy i rybaczki zyskają kilka broków na swoje sieci.
W siedzibie Naczelnego Rybaka zebrały sie rybackie wodze i rozdzielają nadwyżkę szprot.
Może jakieś ochłapy zostaną dla naszych spracowanych rybaczek. Rzemieślnik szwedzki też
dorzuci kilka mebli. Idzie zima , która będzie ciężką próbą dla panienek od rybackich połowów.

       Może Cadus tu ugrzęźnie ?
       foto wł.  Już czuć oddech rekina!

       Miejscowy jasnowidz zapowiada przypłynięcie na nasze morze rekina CADUS. To znacznie
utrudni pod koniec tygodnia wyprawy po ryby. Rekin ten zaliczył już kilka akwenów wodnych
i wszędzie wyrządził olbrzymie szkody. Obok rekina szkwałuje mała wielorybka "Miśka", która
dla odmiany może pomóc naszym rybaczkom. Na łowiskach czeka nas duża konkurencja.
To mlodzi rybacy wypłyną przed nami i opóźnią nasze wyjście w morze.
       Handlarze Sanoka dali nam kilka rybackich strojów. Może rybacy ich nie poznają
i udzielą przypadkowej pomocy. Już zapowiedzieli , że dwa ich woje przyjdą do nich przed
kolejną wyprawą. Dalej nie ma wieści z siedziby NR.

       Reniu - trudną pracę mają te Szyperki ?!
       foto wł. Dobrze , że nie jesteśmy szyperkami.

       Młode rybaczki pod nieobecność starego , schorowanego rybaka przygotowują sie do
przyjecia rekina pod okiem Szyperek Agatory i Renatory.

       Zanim Rekin zje rybkę , rybka może go atakować!

      

Gdy zdrowie podupada!

                            Więcej wiary w Polskę!

       Pierwszy raz po 17 latach udałem sie do lekarza , po kilkutygodniowym udawaniu , że jestem zdrowy.Prywatna przychodnia – czysta i bardzo estetyczna. Miła recepcjonistka (?) dała mi do wypełnienia druk z wyborem lekarza. Udzieliła mi licznych i wyczerujących informacji. Poprosiła o udanie sie przed gabinet "mojego" lekarza. Uprzejmy Pan w poczekalni poprosił mnie o wejście do gabinetu ,gdyż on czeka na zabieg u innego doktora. Pukam i wchodze. Przyjmuje mnie grzecznie Mój lekarz. Pana nazwisko ? Szuka go na komputerze i pyta co panu dolega? Tu następuje długi "płacz" pacjenta. Później – proszę sie rozebrać do połowy i zaczyna się badanie. Dużo uwag dotyczących moich słabości. Później wydrukowana recepta i informacja o przepisanych lekarstwach. Przy pożegnaniu lekarz wstaje i serdecznie mnie żegna. Standart. Słyszę czesto różne opinie o naszych lekarzach. Dla mnie jest to normalny "świat".
        Podobnie jest w urzędach. Muszę wymienić stary dowód osobisty na nowy. Udaję się do Urzędu Miejskiego w Koszalini. Prosze przechodzącą urzędniczkę o informację.Grzeczna i profesjonalna odpowiedź zaspakaja moją ciekawość. Podobnie jest w sklepach i na ulicy.
Zdażają sie sytuacje mniej grzeczne , że ktoś traktuje nas jak intuza. Francuzi w takich sytuacjach mówią: "to jest życie"!
       Są też rzeczy , które mnie dziwią. Podczas kampani wyborczej nic nie słyszałem o naszej , szkolnej młodzieży. O jej zdrowiu ,  o zapewnieniu jej możliwości uprawiania sportu.Panowie kandydaci pomineli ten ważny aspekt zycia polskich rodzin. Odbije się to czkawką za kilka lub kilkanaście lat! Konstytucja mówi nam o potrzebie kultury fizycznej , szczególnie w stosunku do młodzieży. Czy ktoś o tym pamięta?

                Mamy do wyboru:

Młodzi na halach sportowych lub szukających sobie innych zajęć!

                   Wybierajmy!

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij