Czy ktos ma obowiazek nam pomagac?
Konstytucja Rzeczpospolitej wyraznie mowi , kto jest odpowiedzialny
za szerzenie kultury fizycznej i sportu. Zycie czesto sie z tym rozmija. Sport
mlodziezy, a kobiet w szczegolnosci powinien byc wspierany jeszcze mocniej.
Rzeczywistosc. Kolosalne pieniadze daje sie facetom , ktorzy sie pojawiaja
w roznego rodzaju klubach tylko , aby skasowac kilaset tysiecy zlotych i dowidzenia!
Zadnych sentymentow do srodowiska , jego mieszkancow i wladz. Liczy sie tylko
zagarnieta mamona. Tak moze byc w Sopocie czy Wroclawiu.

foto wl. Mialy wtedy po 18 – 23 lata! Dzisiaj sa ze mna w KSKK!
Dotyczy to nie tylko graczy z za oceanu czy Europy. Ilu zawodnikow na dluzej
utozsamia sie z naszym miastem? Moze jestem naiwny? Kiedys SP Jurek Rudzin
szkolil chlopcow w koszalinskich szkolach. Pozniej obrabial ich Jerzy Olejniczak.
Zelig , Dolinski , Razik , Wierzbicki , Gutkowski i wielu innych gralo nie tylko
dla forsy. Dla nich koszulka z napisem AZS lub SZS AZS byla swietoscia! Kibice
to widzieli i potrafili docenic. Dzisiaj nie ma mlodych graczy o podobnym poziomie.
I nie bedzie! Wszystko idzie na sile zaciezne. Oni maja kontrakt "od – do" i nic
wiecej ich nie interesuje. Czesto nie chca grac w meczach kontrolnych w trakcie
sezonu (mecze z Kotwica).

foto wl. Rysiu wolal Oleja , a tu nagrode dali innemu!
W srodowisku takim jak jest Koszalin powinnismy byc skazani na doskonala
prace z mlodzieza (brak sponsorow takich jak PROKOM , LOTOS itp). Gdyby
w naszym AZS-ie gralo 4-5 wychowankow na dobrym krajowym poziomie, zostalo by
wiecej srodkow na graczy z zewnatrz (kraj lub zagranica).Dodac do tego miejscowego
trenera (np 10 lat temu Jozka Janiela)!

foto wl. Jozek J. – czy kolejny zmarnowany talent w Koszalinie?
Jestem realista i wiem , ze nie da sie dzisiaj prowadzic klubu tak jak 15 lat temu.
Doswiadczam tego od kilku miesiecy z naszym klubem KSKK. Doswiadczenie jest
podwojne – jako Prezes i trener. Szukanie sponsorow jest zajeciem wyjatkowym.
Dypomacja ,trafny wybor , sila argumentow , fachowosc , elastycznosc i szczescie
– sa to cechy , ktore trudno polaczyc razem.
Z byciem trenerem jest podobnie. Minely czasy trenerow sentymentalnych. Dzisiaj
bardziej sie ceni facetow , ktorzy potrafia zlapac kontak z grupa i go utrzymac przez
sezon. Jak slysze , ze trener zrobil "to lub to" z graczami w wieku 28-30 lat to sa
kompletne bzdety.
Przez rok mialem przyjemnosc prowadzic meski zespol (bylo to we Francji sezon
1998/99) – Poligny). Jest to nieporownywalnie latwiesze , niz praca z kobietami
(lub dziewczynami).
Tam trzeba bylo rozpoznac mozliwosci poszczegolnych zawodnikow, dobrac do tego
filozofie gry w ataku i obronie – dopasowana do posiadanego skladu, utrzymac na
odpowiednim poziomie cechy motoryczne i do roboty.

foto wl. Stary czlowiek i koszykowka!
Mam nadzieje , ze w moim ostatnim (36 rok) sezonie lub jego czesci bede umial
godnie znosic trudy porazek czy braku doswiadczenia moich podopiecznych. Jeszcze
trudniej bedzie mi utrzymac morale tego mlodego (stazem meczowym) zespolu.
Latwo jest prowadzic silne , wygrywajace zespoly. Dla mnie osobiscie jest to frajda,
ze prowadze zespol , ktory chce sie zmierzyc z duzo silniejszymi od siebie. Dziewczyny
chca grac dla siebie , dla klubu , dla miasta i dla naszych sponsorow. Za to je cenie.
Umiejetnosci i doswiadczenia nie kupi sie na niedzielnej gieldzie. Trzeba odegrac
setki , tysiace minut, aby do tego dojsc! Kiedys ze swoimi wychowankami gralem srednio
ok. 80 spotkan rocznie (dzisiaj Kinga Razik i Marta Dobrowolska rozegraly po ok.10!!!)
Mnie mozna oceniac , krytykowac , ale prosze byc wyrozumialym dla moich dziewczat!
Prosze dac im troche czasu i duzo wsparcia podczas ligowych spotkan!
Latwo cos zniszczyc – bardzo trudno odbudowac!