NAIWNOSC – wada czy zaleta ?

Odpowiadam: naiwnosc raz jest wada , raz zaleta !

                                         
    
Sierpien 1980 rok. W kraju strajki , Solidarnosc , PZPR i szara rzeczywistosc.
Po sukcesach ze swoimi zespolami kadetek i juniorek – pan Janusz Mroz powolal
mnie do szkolenia centralnego. Zgrupowanie w Limanowej! Bylo to  azs-owskie
szkolenie. Osiem zawodniczek i ja.  To silna grupa  jak na trzydziesi dwie osoby!
      Mialem wtedy 31 lat , dobra grupe mlodych zawodniczek i wspanialy zespol
fanatykow koszykowki w SZS AZS Koszalin. Dzialacze Witek Krochmal i Jan Szoltun.
Byli do "mojej" dyspozycji 24/24 godz. Jak bylo trzeba to Witek bral bezplatny urlop
w Kazelu i jechal na drugi koniec Polski i zalatwial sprawy dla klubu. Zadnego
wzrotu kosztow! Nigdy sie nie upomnial nawet o zlotowke!

                                           
                                           Foto wl: Znamy sie od 1962 roku !

     Janek byl pracownikiem chlodni Skladowej w Koszalinie. To dzieki niemu mielismy
wspanialego sponsora. Dyrektor Tabecki nam zaufal i dzieki posrednictwu Janka
Szoltuna mielismy duzo wiecej srodkow, niz zespol meski. Janek znalazl nastepnego
sponsora – ktorym byl Bank Gdanski!
     Ale wracamy do Limanowej. Szefem tego zgrupowania byl wspomniany juz Janusz
Mroz – wielka postac mlodziezowej koszykowki w Posce. Poznalem tam wysokiego
dobrze "zbudowanego" (105 kg) Tadka Hucinskiego. Zostalismy dobrymi kolegami na
dlugie "lata". Tadek mial swoja slabosc – slodycze! Namowil mnie na poranne bieganie
(ok. 10 km)! Pozniej 3 – godzinny trening obiad i wizyta w miejscowej ciastkarni.
Potrafil polnac 10 ciastek  w kilka minut. Ciezko  bylo mi zrozumiec po co biegam 10 km
a pozniej zjadam kilka ciastek? NAIWNOSC – wada !
     Jest rok 1982 – matura moich najlepszych zawodniczk (Gosia Czerlonko -Wolujewicz;
Viola Lotysz-Gawecka , Renia Dudek). Dzwoni telefon. Prezes "Slezy" Wroclaw – zaprasza
mnie na rozmowe. Kilka dni pozniej z dworca we Wroclawiu odbiera mnie Gienek Spisacki
– trener wicemistrza Polski (Sleza). W drodze do klubu zdradza mi tajemnice mojego
zaproszenia . Postanowil rozstac sie z koszykowka jako trener i zaproponowal moja
osobe na swoje miejsce. Poznalismy sie rowniez kilka lat temu w Limanowej. Po rozmowie
z szefem Slezy podpisalem wstepna umowe! Stanowisko I trenera wicemistrza Polski!
Nogi jak z waty. Musze podjac decyzje o opuszczeniu Koszalina. Chcialbym zabrac
ze soba swoje maturzystki. Nie byl to warunek mojego przejscia do Wroclawia.


Foto wl: SZS AZS K-lin po powrocie z Katowic – 1983 r.

     Kilka dni pozniej spotkalem sie z Tadeuszem Hucinskim ,ktory opuscil AZS Katowice
(spadek do II ligi) i zostal trenerem slynnej Spojni Gdansk. Opowiedzial mi o "planach"
wyrolowania mnie przez Sleze! Mialo im zalezec na moich wychowankach a po ich
przejsciu miano sie mnie pozbyc. Oczywiscie , ze trenerem mial byc dalej Gienek
Spisacki. Uwierzylem mu jako dobremu koledze i zerwalem wsepny kontrakt ze Sleza!
     Kilka miesiecy pozniej  dwie moje czolowe zawodniczki (W. Lotysz i M. Czerlonko)
zdecydowaly sie na studia – przypadek – w Spojni Gdansk! Gienek juz nigdy nie pracowal
jako trener .NAIWNOSC – wada !
     Po wakacjach wyjechalismy na zrupowanie na Slask. Bylismy na obozie razem
z AZS AWF Katowice! Jak pisalem o tym wczesniej zostalem trenerem tego zespolu
i awansowalismy do ekstraklasy (1983 r.) NAIWNOSC – zaleta!
     Minelo kilka lat. Jest rok 1986. Prezesem SZS AZS Koszalin zostal  nie zyjacy juz
pan Zygmunt Wolowski. Rzutki Prezes z Leszkiem Jobda – wspanialym szefem wyszkolenia.
Leszek przez wiele lat byl trenerem II-ligowej Gwardi. Wychowal wielu wspanialych
zawodnikow. Byl wielka "dusza" naszego klubu. Byly trener , dobry psycholog i organizator.
     Nasza wspolna praca  dala –  po dramatycznym barazu w Zgorzelcu – awans kobiet
do ekstraklasy (moj drugi awans do krajowej elity). W tym samym czasie awans
do ekstraklasy wywalczyli koszykarze naszego klubu z trenerem Jozefem Wolowskim.
     Minal tydzien od powrotu ze Zgorzelca. Kilka (4) zawodniczek poprosilo mnie
o spotkanie . Myslalem o podziekowaniu , kwiatach i drobnym prezenciku. A bylo bardziej
prozaicznie. Cala czworka oczekiwala potomstwa! Byly to moje czolowe zawodniczki.
A za 3 miesiace pierwszy mecz w ekstraklasie. Ale to nie wszystko – kolejna zawodniczka
Kamila Fiminska otrzymala zielona karte i wyjechala do USA. Samo zycie!

      
       Foto: Violette Lotysz , Malgorzata Czerlonko i nasz opiekun Witek Krochmal!

     Rozpoczelismy rozmowy z naszymi bylymi zawodniczkami , aby wrocily do Koszalina.
Rozpoczelismy rozmowy z Gosia Czerlonko. O pomoc prosilem pana Ludwika Miete
– mojego idola. Obiecal pomoc. Po latach  dowiedzialem sie, ze powiedzial Gosi : jezeli
powroci do Koszalina – koniec z kadra  (rozegrala w niej pozniej ponad 200 spotkan
i byla przez wiele lat jej kapitanem, grala  razem z inna moja wychowanka
Gosia Kujawa -Janowicz)! NAIWNOSC -wada!

                                         
                    Foto : Gosia Czerlonko jeszcze 
                             zawodniczka SZS AZS Koszalin!

     W 1990 roku zaproponowano mi stanowisko Wiceprezesa urzedujacego SZA AZS.
Zgodzilem sie. Prowadzenie zespolu kobiet powierzylem Jozkowi Wolowskiemu.
Moja praca polegala na unormowaniu wielu zaleglosci w biurze i klubie. Zajmowalem sie
powrotem do Koszalina Leszka Dolinskiego. Postawil on "twarde" warunki gry w Naszym
klubie. Zajmowalem sie tym – jak sie pozniej okazalo skutecznie! Leszek z pewnym
opoznieniem zaczal grac w Koszalinie. W miedzy czasie opuscilem AZS  i wyjechalem
do Francji (17 sierpien 1990r). Po kilku tygodniach rodzina przeslala mi wycinek
z Glosu Pomorza , w ktorym Leszek "plakal" i twierdzil , ze to z mojego powodu opoznil
swoj debiut w AZS. W tym czasie trenerzy innych sekcji zarzucali mi , ze zajmuje sie tylko
"gwiazda" koszykowki! NAIWNOSC – wada!

                                                    
     Przez 17 lat pobytu we Francji nie zapomnialem o moim klubie. Goscilem u siebie
wiele osob i zespolow z Koszalina. Podczas moich pobytow nad Baltykiem zaczynalem
od w
izyty w AZS ! Marzylem i rozmawialem o moim powrocie . Wszyscy byli na tak
a ja ciagle czekalem! Ostatnia nadzieja to bylo zaproszenie mnie na rozmowy przez
Pana Prezydenta  naszego miasta (poczatek wrzesnia 2006).

                             
                             Foto wl: 01.09.1972 – 20.03.2007 – moj AZS !

     Dwa dni urlopu , 3000 km i 20 min. rozmowy w obecnosci  przedstawiciela spolki AZS
-efekt – jak zwykle -nic! Kompletne zalamanie! A mialem taka ogromna nadzieje i wiare,
ze tym razem wroce do swojego AZS! Poprostu – NAIWNOSC !
     Akt ostatni. Zaangazowalem sie w powstanie KSKK (Koszalinskie Stowarzyszenie
Koszykowki Kobiet). Jestesmy na ostatniej prostej! Oczekujemy na akceptacje naszego
klubu przez wladze  Mojego miasta! Musze podjac wazna decyzje.

               
               Foto wl: Barbara Dobrowolska ,Renia Dudek , Ela Kadej , Helena Pacynko ,
               Agata Janicka , Dorota Wojniusz , Anna Chwalinska  i ja (prawie emeryt)!

     Czy to bedzie kolejna naiwnosc w moim sportowym zyciu?
Jezeli tak to napewno – OSTATNIA !

     Wiara czyni cuda -moze tym razem?

Co to znaczy wygrac?

 

 

Pokonać samego siebie!

 

     Formula 1  – nie jestes sam – masz bolid. Skoki narciarskie: ty , narty
i czesto wiatr – raz pomaga raz przeszkadza. Tak jest w kazdej dziedzinie
zycia. Z trenerami jest podobnie.
     Sukcesy i porazki czesto sa blisko nas. Za czasow Wagnera w siatkowce
byly zlote medale wywalczone po pieciosetowych meczach. Jedna zla lub dobra
zagrywka , zbicie decydowaly o wyniku meczu. Byli tez sedziowie. W pilce noznej
bramka Domarskiego w Anglii otworzyla nam bramę do pozniejszych sukcesow.
Nigdy nie decydujemy sami. Zawsze to zalezy od kogoś poza nami.
     Trener Koniecki , ktorego znam malo – mial szalone klopoty w Koszalinie.
Mówiono o nim – trener z górnej pólki. Inni go totalnie krytykowali. Z czasow gdy
pracowalem jako agent zawodnikow – pamietam jak mowiono o kontuzjach
w jego zespolach. W Koszalinie zaczelo sie podobnie. Nagle po malych
przemeblowaniach przyszly sukcesy. Sklad AZS-u- to napewno nie faworyt
rozgrywek. Nie wierze do konca w nocne  „Bajki” o zawodnikach zagranicznych.
Wolę chylić czola przed trenerem. Kontuzji mniej , troche skrytykowal swoj klub
a najwazniejsze -zespol zaczal wygrywac. Doswiadczenie robi swoje – pisalem
o tym wczesniej. Mysle , ze pan A. Koniecki pokonal siebie samego. Brawo!


Foto wl; Sukces od porażki jest bardzo blisko
                w Gorzowie przegralismy walke o ekstraklase !

     Ja nie jestem trenerem z gornej polki. Mam doswiadczenie – to znaczy , ze jestem
starym trenerem. Przeszlosc – roznie to bywalo- raz dobrze raz gorzej. Teraz gdy
zdrowie dopisuje mniej niz kiedys , motywacja inna  niz przed laty , inna mentalnosc
graczy – czesto myslimy czy nasz czas nie minal? W przetrwaniu pomagaja zwyciestwa.
I tak jest obecnie w moim przypadku.
    Wczorajsza podroz do Rennes Patros (365 km). Wyjazd o godz. 14h10 , po drodze
posilek ok 17-tej. Jestesmy na hali o 18h30. Mecz o 20-tej. Przeciwnik sredni (w ostatnim swoim meczu przegral w derbach Rennes z Avenir – liderem rozgrywek  – 6 pkt. My (EAC Evreux) grajac  przecietnie wygrywamy 27 pkt roznicy. Pozniej maly poczestunek przygotowany przez gospodarzy i o godz. 22h45 opuszczamy kompleks sportowy
w Rennes.


Foto A.D. Każde zwyciestwo cieszy i dodaje nadzieji!

     Okolo polnocy  zatrzymujemy sie na malej kolacji . W Evreux jestesmy o 2-giej w nocy.
W domu jestem o 2h15.


Foto wl: Tym razem ksiezyc byl dla nas !
 
     Czekalem na  transmisje z F1 w Australii  i obudzilem sie o 9-tej rano. Trafilem na
retransmisje w TF1 (kanal prywatny – chyba najlepszy we Francji (z Canal +)! Ogladalem
do momentu kiedy Kubica zjechal z toru.
     Male sniadanie i oczekiwanie na Malysza. Efekt podobny! Malysz  pokonal samego siebie.
Mysle , ze 90% skoczkow po takim zawirowaniu w locie – skonczylo by w szpitalu.
     I wlasnie zachowanie sie Malysza sprowokowalo mnie do napisania tego tekstu. Czasami
zeby cos osiagnac –  trzeba wygrac z samym soba. Jest to czesto nasz wewnetrzny sukces,
ktory nas mobilizuje- aby sie nie poddac.


Foto wl: B Dobrowolska czesto walczyla z soba! Kontuzje!(1987 r)

     Czesto walczymy na wielu frontach jednoczesnie. Moim wyzwaniem jest postawienie
na nogi KSKK. Nie jestem sam. Pomaga mi – albo to ja pomagam – grupie ludzi , ktorzy
nie marudza ,tylko po cichu pracuja. Ale tak jak w zyciu , potrzebujemy wsparcia innych.
     Biorac przyklad z Konieckiego , Malysza i innych – musimy wierzyc , ze nam sie uda!
Trzeba szukac wszystkiego co nas laczy a eliminowac wszystko co nas dzieli. Nie mozemy
szukac dziury w calym. 
     
Szukajmy rzeczy pozytywnych!

 

Trzeba uwierzyc, ze mozna pokonac niemoc !

Sporty zespolowe kobiet – czy sa trudniejsze?

     Kiedys jeden z trenerow powiedzial , ze mozna grac w basket lub koszykowke kobiet.
Cos w tym jest! Ja osobiscie z 35 lat w zawodzie trenera 32 lata pracowalem z kobietami.
Trzy lata z meskim basketem to 3 lata pracy duzo latwiejszej , bez wiekszych problemow.
Pierwszy moj kontak z meska koszykowka  – to praca trenera w JDA Dijon. Mistrzostwa
Francji 15-latkow. Pierwszy sezon  – to ciezka praca. W kolejnym roku z przecietnym
zespolem 4-5 miejsce we Francji. Trzeci sezon to praca w Poligny (III liga). Trudny poczatek,
siedmiu graczy , 100km dojazdy na trening z Dijon , 22 mecze!
     Porazka w pierwszym meczu a pozniej same zwyciestwa i awans do II ligi. Pelna sala
na kazdym meczu , wspolna kolacja po zawodach (zawodnicy i kibice), treningi "do trupa"
Kilka trudnych sytuacji – za kazdym razem rozwiazanych stanowczo! Czasami zbyt ostro.
     Z kobietami tak pracowac nie mozna. Mozna za to grac koszykowke bardziej
skomplikowana i zdyscyplinowana. Przykladem jest  17 lat pracy w SZS AZS Koszalin.
Awans do II ligi , pozniej do ekstraklasy , 3 razy mistrzostwo Polski i kilka innych pozycji
medalowych, kilkanascie reprezentantek kraju we wszystkich kategoriach wiekowych.
     Dzisiaj chcemy zorganizowac klub koszykowki kobiet w Koszalinie. Wszyscy mi odradzaja
tej dzialalnosci. Pomysl rodzil sie kilka razy i na projekcie sie konczylo. Tym razem stalo
sie inaczej. Marzenia kilku dziewczyn o checi grania w kosza w swoim miescie podchwycona
przez Macka Maslaka sie urealnia. Z pomyslu przeszlismy do realizacji. A to byl do chwili
obecnej najwiekszy problem. Mamy to poza soba. W Kolobrzegu bylo tak samo. Mrowcza
praca kilku osob nie znalazla wlasciwego poparcia w srodowisku. Dlaczego tak sie stalo?


Foto wl: A moze razem Kolobrzeg i Koszalin?

     Czy tylko bezinteresowna zawisc? A moze jak zwykle potraktowano sport kobiet
po macoszemu? Podobnie bylo w Slupsku, gdzie prace z dziewczynami zaczal Krzysiek
Cieslak! Robil to rowniez wiecej niz dobrze a skonczylo sie jak zawsze. Krzysiek sie z tego
wycofal. Ktory to trener postepuje podobnie po natrafieniu na mur obojetnosci ? W Slupsku
na szczescie przejela to Kobylnica.
     A jak bedzie w Koszalinie? Czy ta inicjatywa , ktora nabrala formy realnej – tez skazana
jest na niepowodzenie? Troche duzo tych znakow zapytania. Ja osobiscie wierze w prace swoja
i osob , ktore postanowily robic to ze mna. Najlatwiej jest sie poddac. Co by to znaczylo dla
tych kilku dziewczyn, ktore marza o grze przed koszalinska publicznoscia. Dzisiaj tych
zawodniczek w roznym wieku jest kilkadziesiat. I sa to dziewczyny pochodzace z koszalinskich
rodzin , uczace sie w koszalinskich szkolach. Chcemy rozszerzyc teren naszego dzialania na


Foto wl: Marta na "Berci" marzy o grze na hali Gwardii (kurnik ?)

Kolobrzeg , Bialogard , Swidwin i kilka innych miejscowosci.Kto decyduje , ze taka inicjatywa
sie spelni  – czy musi zginac? Wladze admistracyjne , sportowe czy tylko grupa zapalencow 
– nawet najlepiej zorganizowanych?
     Nie liczymy na calkowite utrzymanie prze wladze. Chcemy moralnego wsparcia , pomocy
finansowej w zakresie takim jakim to bedzie mozliwe , pomocy w uzyskaniu lokalu na biuro
i pomocy przy staraniach o obiekty sportowe. Czy to jest duzo?


foto wl Rzcznik prasowy AZS K-lin – Andrzej Bednarski!

     Koszalin juz raz pokazal , ze mozna wiele zrobic! Bylismy najlepszym klubem szkolacym
mlodziez koszykarska  w Polsce. Swiadczyla o tym nagroda Przegladu Sportowego , ktora
wreczyl nam kilkanascie lat temu pan Andrzej Bednarski. Czy mamy jeszcze raz szanse na taki
tytul? Czy skonczy sie tylko na marzeniach? A wiec do pracy!

     Nasza praca moze urzeczywistnic nasze marzenia!

Takie czasy !

Trudno , coraz trudniej!

     W sobote  10 marca sportowa porazka. Po  14 dniach spedzonych w lozku
odwazylem sie prowadzic mecz (a nie powinienem). Mecz trudny z trzecim
zespolem tabeli (Aplemont – Le Havre) i po 13 min. – 21 pkt dla gosci. Pozniej
bylo duzo lepiej i po 3 kw. zostalo do odrobienia tylko 4 pkt. Na lawce siedzi
najwyzsza nasza zawodniczka.Ciagle 4-5 pkt. Wykonalem zmiane i nasza
srodkowa (191 cm) wchodzi na boisko i po meczu – dwie nieudane akcje , dwa
celne rzuty za 3 pkt przeciwnika i po meczu!


foto: przygotowalem zmiane – dobra?

     Zakladajac , ze nie wykonalem tej zmiany: nie bylo wiekszych szans na
wygranie tego spotkania. To sa czesto nasze dylematy. Wiecej wiemy po
zakonczonym meczu. Czesto bywa inaczej – nasza zmiana daje nam zwyciestwo.
W obu przypadkach trzeba umiec zachowac umiar. Nie jestesmy cudzotworcami,
To zawodnicy i zawodniczki decyduja jak sie potoczy sytuacja na boisku. Nie
powinnismy podejmowac zlych decyzji, ale tez nie powinnismy gloryfikowac
decyzji szczesliwych dla naszego zespolu!


Foto: Najlepsi  – nagrodzeni – bez komentarza! Koszykarki i koszykarze
po awansie do ekstraklasy! (rok 1987 ?)

     Teraz z innej beczki. Co ma robic dzisiaj holota? Wczoraj „be” bylo koloru
czerwonego – dzisiaj czerwone jest „cacy” a „be” jest czarne! Moze, jezeli mamy
z tym problemy lepiej zajac sie ogrodkami dzialkowymi (z cala powaga dla
dzialkowcow)! Bo jutro sie okaze , ze niebieskie jest zielone. Moze byc , ze 24 godz
bedzie 24 tygodnie – wszystko jest mozliwe.(Dotyczy to rozmow Prezydentow)!
     Wracam do spraw normalnych. Malysz , ktory juz zostal odstawiony na polke ,
zaczyna wygrywac , rosnie Malyszomania. Kubica , ktory stawia pierwsze kroki
w F1 twierdzi , ze w kraju nie znamy tego sportu. Wypowiada sie dosc pewnie,
mimo calkowitego debiutu i kilku trudnych decyzji podjetych w poprzednim sezonie.
     Kochana pilka nozna. Kilka lat temu (dokladnie 4 lata) zajmowalem sie transferem
mlodego pilkarza do Francji. Opowiadal „bajki” o przyczynach porazek swojego zespolu.
Mowa byla o sedziowaniu. Mlodzi ludzie czesto fantazjuja. Po kilku latach sie okazalo,
ze tak bylo naprawde! A jak jest w innych grach? Znowu jestem optymista i obym tym
razem mial racje! Jako trener nigdy nie spotkalem sie z wiarygodnym „sprzedaniem”
meczu! Chyba  Przeglad Sportowy cytowal wypowiedz anonimowego  gwizdacza:
Psy szczekaja  a karawana jedzie dalej.
    
J. Chirac postanowil sie usunac z polityki. Pamietam jak dlugo byl merem Paryza
a chcial byc Prezydentem. Chciec to znaczy moc! Nie mi oceniac jego wladze , pomimo,
ze przypadla na lata mojego pobytu we Francji. Jasiu Gliszczynski mowil o mnie „Fracek”!
Bylo to pieszcztliwe i tak to odbieralem. Akceptujac swoj pobyt we Francji – ciagle marzylem
o Polsce. Kiedys, kilkanascie lat temu podczas wyjazdow na mecze – na wszystkich
parkingach przy autostradach szukalem polskich ikierowcow i pytalem o nasze gazety.
     Pozniej czytalem je „od deski do deski”!Gazety przysylali mi znajomi i rodzina. Po polnocy
w Dijon moglem odbierac I program Polskiego Radia! Pozniej zapraszalem zespoly z Polski
do Francji! Bylo ich u mnie kilkanascie! Jozek Janiel podczas jednego z przyjazdow
zadzwonil do mniei pytal sie – co mi przywiesc. Odpowiedzialem polski chleb. Pozniej po latach ,
gdy zalatwilem mu pobyt w Alzacji , zrozumial mnie!  Gdy po kilku miesiacach odwiedzal go
jeden z kolegow – poprosil o polski chleb. Samo zycie!
     Dzisiaj mamy internet , przy ktorym siedze po kilkanascie godzin dziennie. Polskie produkty mozna kupic w sklepach. Czestsze sa tez wzajemne odwiedziny. Moze dlatego
tak mnie boli jak nasi „wielcy” sie nawzajem opluwaja. Niszcza moj wymarzony przez lata piekny obraz, który nazywa sie Polska! A tak dużo mówimy o patriotyzmie!

Ja jednak zostanę przy swoim śnie o mojej ojczyznie!
     

    

Odnowa (nie biologiczna) !

Zrozumiec rzeczy niezrozumiale! Co to znaczy "holota" ?

     Ktos wygral w Polsce wybory! Mowil , ze wszystko bylo zle , beznadziejne ,dno.
Dzisiaj jest tak samo lub gorzej – wg wygranych jest doskonale! Slyszlalem juz , ze
czarne to jet czarne. Fantastyczne odkrycie. Slysze rowniez , ze nasze pokolenie to
holota (nie Golota) ! Nasze pokolenie to wszyscy , ktorzy przezyli swoja mlodosc
w latach szescdziesiatych , siedemdziesiatych i osiemdziesiatych. Czy uwazacie , ze
bylismy holota? W pewnym sensie tak. Czulismy sie wolni i nieskrepowani w kraju,
ktory byl "uzalezniony". Byc moze nie czulismy tej wolnosci ,ktora czul Jaroslaw K.
     Co nas obchodzily sprawy tych drugich. Mielismy swoja mlodosc , swoich znajomych
swoje problemy , chodzilismy do szkol, niektorzy nawet brali udzial w pochodach
1-Majowych! Moje zycie tak jak i wielu moich kolegow krecilo sie wokol sportu. Tego
duzego -jako kibica i tego z boiska -jako uczestnika.
     W polowie lat osiemdziesiatych otrzymalem propozycje wziecia asygnaty na  samochod!
Pan Zygmun Wolowski "zalatwil" dwie takie asygnaty. Tylko , ze ze mna byl maly problem.
Musialem wypelnic mala ankiete i zapisac sie do PZPR. Nie zrobilem tego. Po roku kupilem
sobie 19 letniego "Trabanta"o ktorym koszykarki SZAS AZS opowiadaly rozne zabawne
historie.Po pierwsze podrozy do Wilkas moj ukochany Trabant przlamal sie na dwie
rowne czesci! Jeszcze zyja ludzie , ktorzy znaja historie tego wehikulu!Poprostu holota!

     Jako holota slyszelismy cos o Katyniu , o Syberii , Radomiu , Poznaniu i Gdansku.
Zylismy tak jak moglismy – najbardziej godnie- jak to w tych warunkach bylo mozliwe.
Co moglismy robic innego? Wybijac szyby , palic Komitety , niszczyc "samochody"?
Czy ci "nie holota" robili cos innego? Walesa wyuczyl sie na elektryka , Walentynowicz
na suwnicowa , Kuron na obronce robotnikow a inni? Czaili sie przez 30 lat ,aby pozniej
nazwac nas holota! Ja jako trener koszykowki (wraz M Curyl , E Jacewiczem ,
J Mroczkowskim, J Symonowiczem ,A Batogowskim ,W Krochmalem , J Szoltunem)
 w SZS AZS Koszalin , moi koledzy z plywania (Oginski , Macioszek , Mikolajczyk )
z pilki recznej (Cieplinski , Cudzik, Wolinski), z koszykowki meskiej (Olejniczak, Rudzin ,
Wolowski) – bylismy nikim , dnem  – poprostu holota! Oj boli, strasznie boli!
     Oddalismy nasza mlodosc innym – naszym wychowankom. Robilismy to roznie
– raz lepiej raz gorzej. Byla to nie tylko nasza praca – byla to nasza pasja! I tak bylo
wszedzie , w calym kraju!

  
Foto wl: Tu bylo bezpiecznie!                     Tu tez bylo bezpiecznie!

     W sierpniu 1981 zostalem "zeslany" przez PZKosz wraz z Jackiem Rondio i zespolem
polskich juniorek do KRL-D. Tam prowadzilem wywrotowa robote – tylko dla kogo?
Mieszkalismy w jednym hotelu z grupa obywateli z ZSRR. Pewnego popludnia czesc z nich
zaczela mnie wypytywac o bandytow z Solidarnosci – jak z nimi mozna zyc w Polsce?
Odpowiedzialem im , ze jest ich ponad 10 mln i ze z nimi sympatyzuje! Najwieksze
zdziwienie wywolala moja informacja o tym , ze Pierwszy Sekretarz PZPR pan Kania
tez ma sie  zapisac do Solodarnosci. Nasza rozmowa zostala przerwana w panice po
powrocie ze spaceru "opiekua" tej wycieczki.Podczas tego wyjazdu doszlo do jeszcze
jednej zabawnej sytuacji. Podczas wycieczki nad morze Japonskie spotkalismy na plazy
marynarzy z Filipin.Gdy sie dowiedzieli , ze jestesmy Polakami musielismy sie z nimi
napic za zdrowie naszego Papieza. Kto jescze pil zdrowie "glowy kosciola" w bastionie
komunizmu? Tylko holota!

     A teraz bez zlosliwosci: jak nazwac dzisiaj tych , ktorzy nazwali nas holota? Czy oni
robia cos lepiej,  niz my kiedys? Jaki daja nam przyklad , jakim sa wzorem dla naszych
dzieci i wnukow?
     Wiekszosc moich wychowanek  skonczylo studia , zalozylo rodziny i tworza nasza
Polska dume! Teraz beda robily to co ja kiedys – wychowywac przyszle pokolenia
koszalinskich koszykarek. Czym My sie roznimy? Tym , ze zylismy w duzo trudniejszych
warunkach , w duzo biedniejszym kraju ? I dlatego mozna nas nazwac holota?

     Podobne rozmowy prowadzilem z jednym z trenerow w Bulgarii. Chcial sie wiecej
dowiedziec o sytuacji w Polsce. Aby o tym rozmawiac udalismy sie na najwiekszy plac
w miescie (chyba byl to plac Dymitrowa ?) Na samym srodku tego placu zaczal sie
nerwowo rozgladac a pozniej zaczelismy wlasciwa rozmowe. Podobnie bylo w czeskiej
Pradze gdzie miejscowy lekarz dr Jozef Molnar duzo odwazniej wypytywal o ciekawostki
z Polski.Jesienia 1981 roku goscilismy zespol z Nuits St Georges we Francji.Zapragneli
oni pamiatek o Solidarnosci! Zrywalismy z Witkiem Krochmalem plakaty ze zdjeciem
Walesy a ktos krzyczal: zakichana komuna. Fajnie! Zalatwilismy im kilkanascie bialych ,
plastikowych znaczkow  z czerwonym napisem "Solidarnosc".

     Takich jak my byly wtedy w Polsce miliony! Pracowali wszesdzie. W sporcie , kulturze,
w fabrykach i biurach. Borykali sie z kartkami na mieso ,papierosy  i inne cenne produkty!
Czekali tygodniami na paszporty , sluchali radia "Wola Europa"- marzyli o wolne Polsce!
Tak jak marzyc moze albo potrafi – zwykla holota!
     To jak trzeba nazwac tych co reprezentuja nas w Sejmie i nie potrafia czesto sklecic
porzadnie dwoch zdan ? Tych , ktorzy sa uwiklani w rozne afery odkryte i odkrywane
z lewa i prawa? Tych , ktorzy nas obrazaja swoja postawa , swoim postepowaniem ,
swoimi przekonaniami? Sa to slabosci tych ludzi. Jest to nasz wybor. Jak w zyciu!
    Nie odwaze sie powiedziec , ze to jest HOLOTA!

                         Cytat z poprzedniego dnia:

            Chcesz byc szanowany – szanuj innych !
    

Twarze koszykowki !

Twarze koszykowki poza boiskiem!


Foto wl: Jacek Palme (masazysta) zaczynal obiad od surowki , pozniej drugie danie
a jak zostalo miejsce to zjadal zupe! (1984 r)

                          
Foto wl: Krzysiek Szumski lubi podroze
i odwiedzil rowniez Francje.(2000)                 Foto: Czy moge spokojnie odpoczywac ? 
                                                                          Andrzej Czubaj ma duzo czasu.(2000 r)

 

                                                                     
Foto: wypoczynek jest potrzebny  (kontuzje).(2006r)        Foto: Najlepszy uczen w szkole 
Justine V.                                                                      sportowej w Evreux.  (2005 r)
                                                                                    Michal Kondraciuk

 


oto wl: Audrey uczy sie i gra w EAC! (2006 r)


Foto wl: Marta wczoraj w Evreux a dzisiaj ? Irlandia! (2005)

                                                  
Foto wl: Valeska w podrozy ! (zmeczony talent) (2006 r)    Foto wl: Maelle sie usmiecha , 
                                                                                     uczy w szkole sportowej  i robi 
                                                                                     postepy w kosza!(2006 r)


Foto wl: Agata pomaga ojcu i patrzy na swiat! (2006 r)


Foto: Dluga czupryna Witka Krochmala straszylem Agate
-badz grzeczna bo zadzwonie po pana Witka! (1999 r)


Foto wl: Bolek Czerniachowicz asystent 
            trenera I zespolu w SZS AZS!


Foto: Labedz z pod Evreux czy jak mowi premier RP – labadz? (2005 r)


Foto wl: Pan Witkowski po meczy Gdyni (przegranym) w Bourges (Fra)! 2002 ?)


Foto wl: Gerard zazdroscil mi opowieci o Malyszu  i dziwil sie dlaczego wyjechalem z Polski ,
skoro jest to najlepszy kraj swiata! (2004)


Foto : w nagrode za dobra prace dla KSKK wyjazd na Antarktyde! (XIX wiek)


Foto wl: Robilem za "klawisza" i – bylem lojalny wobec Tadka Hucinskiego
(pobyt w kamieniolomach za przegrane mecze)  (2000r)


Foto wl : Nie sluchal sie – to ma! (zakaz opuszczania podjum)! (?)


Foto wl: Kasia Kieda – wiemy , ze jestes piekna!
Byla w Evreux i pojechala do Chartres
grac z moja corka! (2003 r)


Foto wl: Alain , Prezes , ktory mnie zastapil  i wygral!
Ryzykowne dla trenera!(2005)


Foto wl: Emilie Gomis – gwiazda francuskiej koszykowki wychowanka
EAC Evreux! (2004 r)


Foto wl: Stephanie-  kiedys moja zawodniczka
– dzisiaj gra w lidze zawodowej (ASPTT Arras) (2004)


foto wl: Pawel Sorozynski (z prawej) z Stefanem Ostrowskim(1998 r)
W 1994-5 bylem trenerem Pawla. Dzisiaj gra w Limoges (Pro B-Fra)


Foto wl: Dzieli nas 6 sek na 800 m !Wilson Kipketer  w Spale!


Foto wl: 12 letnia Gosia Czerlonko – Wolujewicz (1975 r)

       
               
Foto wl: Jozek Wolowski tez              Foto wl: J Janiel byl trenerem Schltighein (Alzacja)
uczyl sie francuskiego!(1999 r)          w 1999/2000 r Darek bedzie pracowal w KSKK !

                                      
Fot: J Borucki byl zawodnikiem AZS K-lin     Foto wl: Panowie Janicki (Auxerre)                                      1992r  obecnie mieszka w Dijon.                 i A Nowakowski w Cetniewie 1997 r


Foto wl: Pan Mollow w Dijon z Bobrami Bytom w 1996 r

 

 


foto wl: Gosia byla w SZS AZS od 1975 do 1979 r
wrocila po grze w LKS i na Wegrzech – na stale do Koszalina!


Foto wl: Pan L Mieta wielka postac basketu w Polsce
do dzisiaj w "swojej" Wisle (mnie AZS odrzucil) !


foto wl: To on uczyl nas szacunku do swoich wychowanek ,
do kolegow po "fachu" , do naszego zawodu. Dziekujemy !
Leszek Zyla – wieloletni Dyrektor I Lo im. S Dubois w Koszalinie.
Nie ma Go z nami!


Foto wl: Moj przyjaciel – Jurek Rudzin
– wspanialy czlowiek! Pozegnal nas !


Foto wl: Pani Maria Grodecka byla szefowa ZW SZS w Koszalinie
byla "matka"sukcesow moich wychowanek! Pan Zygmunt Kruszynski
wraz z Adamem Krzeminskim byli filarami koszykowki w latach
60 , 70 , 80 w Koszalinie! Dziekujemy Wam!


Foto wl: Barbara Dobrowolska (Samitowska) jako jedna
z nielicznych nigdy nie opuscila koszalinskiej koszykowki
– dziekujemy Ci Basiu!


Foto wl: Jaki powazny Tomek Storozynski?
Kilka lat wspolnej pracy  w JDA Dijon !


Foto: Panna Pawlowska! 2003 r


Foto Ludmila Mackowiak lubi Alpy – mieszka w Challes! 2002 r


Foto wl: Aurelie L.  – trener przyszlosci ! 2006


Foto wl Maria Kowalik z rodzinka ! (Francja) 2005 r


Foto wl: Slonce stopi sniegi i droga do zenskiego basketu w Koszalinie
bedzie bardziej bezpieczna! Kto nam pomoze ? Nie wszyscy na raz ! ! !

 

                   CDN …..!

 

 

Historia pewnej dezercji !

Czwartek  01.03.2007 – 18h30 sala P Neruda w Evreux!
Zaczyna sie trening EAC. Osiem zawodniczek , dwoch trenerow i Prezes Klubu.
Trening jak zazwyczaj – mocna praca , nacisk na obrone i gre bez pilki w ataku.
Na zakonczenie treningu "krotka", ale ostra mowa trenera – mobilizacja przed
bardzo waznym sobotnim meczem z Champigny (na wyjezdzie przegralismy 37 pkt!)
Ostatnie slowa trenera mocno zachrypnione!


Foto wl: A moze lepiej bylo sluchac Witka?

Piatek  02.03.2007 – 18h00
Garaz trenera. Zacial sie zamek. Trening o 18h30 – a samochod w srodku.
Kilkanascie minut walki z zamkiem i poraka Po kilku minutach ponowna proba – tym
razem udana –  jest 18h21. Uruchomienie samochodu – szybka plynna jazda i 18h28
trener jest na hali. Zaczyna kaszlec nie moze wymowic slowa.

  foto wl: Brice Mariton trener-asystent pierwszego zespoluEAC

     Asystent prowadzi rozgrzewke. Po 15 min trener jest caly w "dreszczach"! Postanawia
udac sie jak najszbciej do domu na kuracje przed sobotnim meczem. Witek Krochmal
juz w czwartek dal mi"polska" rade na szybkie wyzdrowienie. Nie posluchalem go!
Efekt – godz. 20h30 czuje sie fatalnie. Termometr wykazuje 39,5°C!  Niedobrze.
Do meczu pozostalo 23 godz.
     Dolipran , syropy , witaminy. O godz. 23h00 – temperatura wzrasta do, 39,9°C!
Zaczynam panikowac. Zona przygotowala herbatki rozgrzewajace , mleko, miod
i o 2-giej w nocy 38°C. jest dobrze.

Sobota 03.03.2007
Rano  dalsze leczenie i jest 38,8!


Foto: Prezes (Alain Decoudert) za trenera i sukces !

     Na 10 godz. przed meczem decyzja  – dzwonie do Prezesa i powiadamiam go ,
ze to on  dzisiaj bedzie trenerem zespolu. Po 30 min Prezes odwiedza mnie w domu.
Ustalamy szczegoly rozpoczecia meczu , wyboru gry w obronie i ataku. Alain twierdzi,
ze cos dzieje sie w jego zoladku.Nerwy! Zycze mu powodzenia. Motywuje jeszcze swojego
asystenta i wlasna corke (zawodniczke EAC). Pozniej padam , temperatura rosnie – mysle,
ze nie tylko u mnie. Mecz rozpoczyna sie o 20-tej. Po 37 min telefon – w przerwie
5 pkt dla nas (39-34). Biore termometr  i kolejny cios – 39,9! Nie bardzo wiem o co chodzi.
     O godz 21h43 telefon dzwoni ponownie: 75-78 – zalamuje sie – Prezes mi gratuluje!
Ja mowie , ze wolalbym wygrana. Prezes twiedzi wygralismy 7 pkt! Przeciwnik zdobyl tylko
68 pkt i kazdy kto zna troche jezyk francuski wie , ze wymowa jest troche dziwna.
Cyfre 78 wymawia sie w wolnym tlumaczeniu :szescdziesiat – osiemnascie. Przy mojej
goraczce i nerwach przyjalem to jako 78! Na szczesie bylo inaczej i nasze szanse na
pozostanie w II lidze powaznie wzrosly.
Cala niedziele radosc i walka z choroba.

Poniedzialek 05.03.2007
Wizyta u lekarz (troche pozno -ale przez mysl mi nie przyszlo , ze moge
byc wylaczony z udzialu w meczu). Powiklania pogrypowe- potrzebne dodatkowe badania.
  Foto wl: starosc nie radosc !

     Wiek robi swoje. Trzeba wiecej dbac o siebie – jak to powiedzial Tadziu Aleksandrowicz:
zmeczenie materialu. Czy w kolejna sobote poprowadze mecz – czy jeszcze raz dezercja?
Lekarz daje 7 dni zwolnienia. Ustalamy z Prezesem Decoudert , ze w czwartek wracam
na hale. Dzisiaj jestem pelen optymizmu. A jak bedzie w sobote 10 marca? O tym za
tydzien.

Dzien dzisiejszy i troche wspomnien !

23:30:20

Daleko czy blisko?

     Do Koszalina mam 1455 km.


Foto: To jest droga do Koszalina ?!

     Do Paryza 100 km. 400 km do Brukseli!
Aby dojechac na plaze , ktora z zona uwielbiamy – 125 km! Nad jezioro
okolo 25km. Na hale sportowa – 2.5 km! Wiec logiczne , ze tam chodze
najczesciej. Hala ma ponad 30 lat , ok. 3 tys. miejsc siedzacych , slabe
ogrzewanie zima i brak klimatyzacji Latem. Trenuja na niej dwa zespoly.
ALM Evreux – Pro B – z grubsza poziom polskiej Ekstraklasy! Na meczach
w soboty – komplety W tygodniu -2-2.5 tys. widzow (raczej spokojnych).
     Drugim zespolem jest EAC Evreux – kobiety , ktore obecnie walcza
w II lidze o utrzymanie sie.
     Jest to zespol z polskimi akcentami.Od 2001 do 2003 bylem dyrektorem
sportowym w EAC .W tym czasie sciagnalem do zespołu Ewę Odrzywolska
z Koszalina. Po kilku tygodniach musiała opuscic Evreux , bo mielismy klopoty
z zalatwieniem jej pozwolenia na gre. Znalazlem  jej klub W Belgii (ekstraklasa)
– Boom.
     Do Evreux trafila Zaneta Karwat z Torunia. Grala niezle.Po awansie do I ligi
poprzez Bronka Cieslaka sciagnalem jego synowa  – Agnieszke Cieslak,
byla zawodniczke Brzegu i Gdyni! Grala u nas 3 sezony. Pozniej przez jeden
rok grala kolejna koszalinianka Marta Korgiel. Od dwoch sezonow jest u nas
Justyna Lambert. Aktualnie  gra tez moja corka Agata , ktora mieszka
ok.95 km od Evreux. A ja sportowy dziadek jestem trenerem tego zespolu!
     Merem miasta jest a raczej byl Marszalek francuskiego Parlamentu Jean Luis
Debré.Awansowal na prezydenta Conseil Constitutionnel – mysle , ze jest to
odpowiednik naszego Trybunalu Stanu.
     Pracujac w Dijon szara eminencja klubu byl Bernard Deppier. W tym czasie
sprawowal on funkcje radnego na merostwie w Dijon. Dzisiaj jest deputowanym
Francuskiego Parlamentu. To tyle o polityce.
     Wiem , ze jestem juz „starym” trenerem – z 37-letnim stazem. Czasami wydaje
mi sie , że tej pracy nie zakonczę nigdy. Pisanie tego blogu to tez jakis sygnal
od natury , ze trzeba sie spieszyc. Coraz wiecej szczegołów ucieka mi z pamięci.
A i zdrowie nie dopisuje. 
     Jak mówił jeden z rosyjskich trenerów: co ja tu robię jako trener
kobiet – a mialem taka wspaniala prace! Zapytano go: a gdzie pan
pracowal?  Z duma i godnoscia odpowiedział – w kamieniołomach!
     Coś w tym jest, a raczej było. Pamiętam jak mnie oszukiwały moje młode
wychowanki. Bylismy na zgrupowaniu w Walczu. W czasie wolnym moje zawodniczki
cos podpadly. Za kare kazałem im zmoczyć głowy w odległym o 800 m jeziorze!
     Byly zdyscyplinowane Po kilku minutach przybiegly spocone i z mokrymi glowami!
Po kilku latach dowiedzialem sie , ze podobno mnie oszukaly. Zmoczyły sobie głowy
– w kałuży po deszczu – w połowie wyznaczonej drogi. Cieszyły sie , że mnie „wykiwały”.
A ja dopiero teraz poczułem pełną satysfakcję!
     Inny przypadek: zalezało mi , aby jak najwiecej zawodniczek bylo w kadrze.
Powolanie otrzymala Ela Kadej (Popławska) – bardzo dobrze zapowiadajaca
się zawodniczka  i do tego bardzo ambitna. Zrobilo mi sie jej bardzo żal ,
kiedy dowiedziałem sie , ze skręcia sobie w szkole „kostke”! Oczywiscie na „kadrę”
nie pojechala . 28 grudnia 2007 roku dowiedziałem sie , że to koleżanki zalożyły jej
gips na noge i udawała kontuzjowaną , bo bała sie jechac na
to zgrupowanie! Fajne prawda!
     Przed spartakiada w Toruniu (zdobylismy tam „zloto”) bylismy na zgrupowaniu
w Inowroclawiu. Od jednej z zawodniczek poczulem zapach papierosow. I do tego
czesto sie zamykaly w jednym z pokoji. Poprosilem Witka  mojego kierownika, aby za
kilkanascie sekund zapukal do tego pokoju. Ja w tym czasie „czatowalem” przy oknie.
Witek zapukal a tu cztery „kiepy” wylecialy przez okno! Zrobilem zebranie i powiedzialem,
ze maja sie przyznac palace papierosy. Zaczely sie wypierac wiec zablefowalem: wiem ,
ze cztery z was palily – mam wymienic , ktore? Dziewczyny szybko sie przyznaly.
A później długo sie zastanawiały , która z nich je „zakapowała”.

 

 

 

 

 
foto: Prezydent EAC Alain Decoudert i jego trener

     Ale dzisiaj jestem zadowolony – Prezydent mojego Klubu zaproponowal
mi wspolprace na przyszly sezon. To zawsze cieszy. Marze o powrocie do Koszalina.
Czesto sie zastanawiam czy tam jeszcze ktos o mnie pamieta? Przeciez 17 lat
nieobecnosci – to wiek! 
     Pamiętam , że hala KOSiRu byla wypelniona po brzegi , bez wzgledu na poziom
naszej gry. Mielismy swoich wspanialych kibicow. Często musieli być na dwie godziny
przed meczem – aby go obejrzec! Kilkakrotnie setki ludzi słuchalo spikiera na zewnątrz
obiektu! Zespół grał , aby wywalczyc awans do ekstraklasy. Graliśmy praktycznie
tylko swoimi wychowankami (trenerzy , którzy mi pomagali i wychowali wiele
zawodniczek to : Mateusz Curyl, Janusz Mroczkowski , Edward Jacewicz, Janusz
Symonowicz i Andrzej Batogowski).
     To byly wspaniałe czasy! Czy sie powtorzą? To zalezy od nas wszystkich (KSKK) !
     

Do nastepnego….!


    

"Pic na wode fotomontaz" w sporcie i koszykówce !

 Pic na wodę, fotomontaż!   

     Brzydkie słowa – przepraszam – ale to mały cytat z dnia dzisiejszego
(pan Ziobro w TVN 24) w śmierdzącej sprawie w Bialymstoku! Dotyczy
to mojego kolegi z lat 80-tych! Dopiero w tym roku dowiedzialem sie,
że stara sie zostac Prezydentem Bialegostoku! Bez skutku.
      Jak niedaleko jest od koszykówki do polityki. Prezes PZKosz podobno
nalezy do PO , Czarnecki (SO) chce zostac prezesem PZPN ! Co ich tak ciągnie
do sportu! Rozumię jak ktoś jest trenerem  lub zawodnikiem! Ja zawodowo
pracuje w sporcie od 1974 roku! Wczesniej pracowalem na pół-etatu jako trener
w Baltyku i Zniczu Koszalin. W WFS (1974r) zajmowałem sie kolarstwem mimo ,
że chciałem odpowiadać za koszykówkę. Dzieki temu poznalem Czesia Langa,
z ktorym jezdzilem jako trener (opiekun)  w wyscigu juniorow po ziemi
Mazowieckiej! Pamietam , ze Prezesem OZKolu był pan Gruba a sektretarzem
pan Lenartowicz.
     W PZMocie zajmowalem sie Rajdem Monte Karlino , kartingiem

 


foto wl: Zawody na torze w Koszalinie!

i motocrossem (1972r). W SZS AZS Koszalin na etacie trenera koordynatora
i trenera I zespolu zaczałem pracować od 1977 r. I trwalo to z roczna praca
w Katowicach (1982/83) do wrzesnia 1990 roku. We Francji poza kilkoma
miesiacami pracy w firmie , gdzie przetwarzano aluminium w male cacka
-pracowalem jako trener lub dyrektor sportowy.
     Pomimo takiego doswiadczenia dziwie sie , ze ktos z polityki chce  trafic do
pracy w sporcie. Co ich pociaga , co pasjonuje w tym zawodzie – wynagrodzenie?
W sporcie nie mozna dzialac na zasadzie „pic na wodę fotomontaż” Trzeba być
obecnym i dyspozycyjnym 24/24! Bez wolnych sobót i niedziel , bez wakacji.
     Bez „picowania” trenerów i zawodników. Tylko praca , praca i jeszcze raz praca!
Mecze, treningi ,sprzet ,transport ,sponsorzy ,prowadzenie biura ,kontakt z mediami
i sympatykami. To trzeba lubiec i byc pasjonatem sportu! Nie mozna nic wiecej robic
na boku.
     Ja osobiście lubię (lubiłem) politykę! W latach 80-tych wraz z Leszkiem Jobda
i Mikolajem Kobusem na mój wniosek – utworzyliśmy oddzial Solidarnosci przy
WFS w Koszalinie! Był to mój protest na powołanie zwiazków tzw „Mulakowskich”
Pan Mulak , jak wspomniałem we wcześniejszych wypowiedziach był krotko
moim trenerem na zgrupowaniu w Jeleniej Gorze i podziwiałem i podziwiam
do dzisiaj – jako trenera polskich lekkoatletow. Dla mnie na tym skończyła
sie polityka! Leszek ciągnął to jeszcz parę lat. Mikołaj był Wiceprezydentem
Koszalina. W roku 1990 proponowal mi prace (stanowisko) dyrektora KOSiR-u!
     W tym czasie mialem juz podpisany kontrakt z klubem we Francji i grzecznie
podziekowalem swojemu koledze. A propo Mikolaja – to duzo mi pomogl
w przygotowaniu fizycznym moich koszykarek. Jako byly ciezarowiec
(brazowy medal na ME kolejarzy – byl zawodnikiem Iskry Bialogard) mial
duze sportowe doswiadczenie. Dla odmiany drugi „solidarnosciowiec” Leszek
Jobda byl doskonalym organizatorem pracy sportowej w grach zespolowych.
Przez wiele lat był trenerem pilki recznej w Gwardii Koszalin (II liga).
     Dzisiaj po treningach siadam do komputera i do 2-3-ciej w nocy słucham,
czytam – co tam w polityce! Nie bede tego komentowal. Wole koszykówkę!
     A tu też jest różnie. W ostatnią sobotę przegralismy mecz w 1/16
Pucharu Francji z zespolem silniejszym od nas. Niby wszystko sie zgadza.
Gralismy bez dwóch najbardziej doświadczonych zawodniczek. Dwie inne
dziewczyny po lekkich urazach grały po kilkanascie minut. Przed meczem
w 1/32 moj Prezes stwiedził , że z tak okrojonym składem nie mozemy
ryzykowac dalszej gry w pucharach. Gralismy w St Bertheven , zespołem
słabszym od nas! Pojechaliśmy w mocno rezerwowym składzie. wszystko było
w normie do III kwarty. Przegrywalismy 19-ma pkt. Bojąc sie wyższej porażki
wstałem z ławki (rzadko siedzę na niej) i zaczałem energiczniej sie „wyrażac”!
     Efekt na 9 sek. przed końcem przewaga przeciwnika stopniała do 1 pkt.
Zrobilem „fatalną” zmianę i wstawiłem na boisko swoją największa zawodniczkę
(194 cm), która nie grała w ostatniej kwarcie! Na 1 sek przed końcem podanie
do naszej wysokiej i wygrana 1 pkt!

  
Foto wl: Swiat jest zamglony (2006 r.)

     W ostanią sobote mielismy przegrac wysoko – a tu niespodzianka nasze „mlodki”
zagraly doskonale w obronie i ataku przez 3 kw. i awans byl prawie pewny.
Bojąc sie kontuzji posadziłem na ławkę dwie zawodniczki w końcówce no i porażka.


Foto : Prezes i trener po przegranym meczu!

     Prezes „zadowolony” ja zmieszany, wsród dziennikarzy – lekkie zdziwienie.
Wszyscy myślą , że ten mecz oddalismy!
     Prosze mi wierzyc – bylem nieszczesliwy! Grajac w tak „cienkim” skladzie awans
byl w naszym zasiegu! Myslę , że jeszcze dlugo w Evreux bedzie sie mówiło
o tych zawodach!


Dobrej nocy!

Koszykówka w starych fotografiach !

Najlepiej wychodzi sie na zdjeciu !

To powiedzonko – nie zawsze jest wlasciwe. W latach siedemdziesiatych
nie bylo latwo znalesc kogos , kto zrobilby kilka zdjec na meczu lub
treningu. Dzisiaj jest to duzo prosciej . Aparaty numeryczne , telefony
komorkowe z mozliwoscia wykonywania zdjec – to ulatwia nam rejestrowanie
rzeczywistosci.
     I kto by wtedy pomyslal , ze to one beda tworzyc czesc historii żeńskiego
basketu w Koszalinie. Jesienią 1974 roku Renia chorowała i z trudem utrzymała
sie w zespole.  Gosia Wolujewicz – później Czerlonko trenowała piłką do siatkówki ,
bo brakowaóo do kosza.
     Dzisiaj siatkarz Wlazło twierdzi , ze jest zmęczony! Spytajcie Basię
Violettę , Gośki i inne dziewczyny co ona myślały o zmeczeniu w czerwcu 1979 r.
Treningi na hali KOS i R-u  po 8 godzin dziennie , później finały spartakiady
i prosto na zgupowanie kadry  kadetek w Limanowej!
    Po „kadrze” przygotowania klubowe do nowego sezonu!
Konsultowałem  sprawy wysiłku zawodniczek z dr Franciszkiem Lechem,
z trenerem kadry Januszm Mrozem i rodzicami. Dzisiaj mają ponad czterdziestke
i chcą sie bawić z piłką raz w tygodniu!

   
foto wl: nauka jest trudna dla zawodniczek i trenera!

     Uczylem sie prawidlowej techniki razem z dziewczynami. Problemem dla mnie byl
rzyt z dwutaktu z lewej strony. Trenerzy mnie tego nie przekazali. Aby sie tego nauczyc
zrobilem w SP nr 10 zamkniecie od srodka. Wiele osob pytalo sie po co to wykonano?
W ten sposob zamykalem sie i uczylem tego nieszczesnego dwutaktu z lewej strony!
Po kilku dniach bylem w stanie w miare poprawnie to pokazac po 1 kozle. Uratowala
mnie Violetta Gawecka (pozniej Lotysz). Zlapala ten element „w lot” i pozniej to ona
musiala pokazywac prawidlowo wykonany rzut z lewej strony.
     Zespół trenowal 5 x w tygodniu. W soboty i niedziele mecze. Raz w tygodniu
trenowaliśmy w terenie (Góra Chełmska). Wszystkie ferie i wakacje – zgrupowania.
Tak było przez 12 miesiecy. Moim asystentem byl Janusz Mroczkowski,
który wychował później wiele zdolnych zawodniczek!
     Rok później  (1982) zostałem trenerem AZS AWF Katowice. Pod koniec
października poszliśmy wraz z Krytianem Brzyckim namawiac do powrotu
Danute Bibrzycka( Ditmer) , z którą znałem sie od lat! Danusia poszła zrobić
nam kawę ,a mnie poprosila o popilnowanie małej „Agniesi”! Nie wiem czy jest
wielu trenerów , którzy nosili na rękach jedną z najlepszych koszykarek Europy!

Idę do fotografa!

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij